Aquaman: Battle for Atlantis

Aquaman: Battle for Atlantis

„Aquaman: Battle for Atlantis” to mieszanka gry akcji i zręcznościówki z elementami eksploracji. Wydana przez TDK Mediactive, a stworzona przez Lucky Chicken Studios. Trafiła do sklepów 29 lipca 2003 roku. Była zapowiadana jako niesamowicie dynamiczna gra , która ma przekonać wszystkich do tytułowego bohatera. Skończyło się tak, że na Xboxie oraz Gamecubie pojawił się jeden z najgorszych tytułów związanych z DC Comics.

Jeśli chodzi o fabułę w grze, autorzy postawili na sprawdzony scenariusz, w którym to żądny zemsty Black Manta po raz kolejny chce zniszczyć tytułowego herosa i zawładnąć Atlantydą. Na tym jednak pozytywy się kończą.

Sterowanie pozostawia =wiele do życzenia, tak jak zadania przed którymi postawili nas producenci gry. Ot mamy rozbroić bomby, które na terenie Atlantydy podłożyli nasi przeciwnicy. Uratować jednego z mieszkańców podwodnego królestwa. Wszystko co już gdzieś było, tutaj jednak zostało wrzucone do jakiegoś dziurawego kotła z pomysłami oraz fatalnie wykonane.

O pomstę woła szata graficzna gry. Choć oba urządzenia na jakie tytuł się ukazał pozwalały na więcej, TDK zafundowało nam szpetny twór w postaci pokracznej Atlantydy, której napotkanych mieszkańców można policzyć na palcach jednej ręki. Fatalne niby-komiksowe przerywniki na renderowanych planszach z gry. Dwadzieścia jeden misji (czyli jakieś 14 godzin) męczarni z potwornym zobrazowaniem wizerunku zarówno Aquamana, jego sojuszników i wrogów naprawdę daje w kość.

System walki jest tak słaby jak szata graficzna. I choć pewnie wiele z tych elementów pewne osoby byłyby w stanie twórcom wybaczyć, tak ukazanie Arthura jako miks blond hipisa z kapitanem hakiem, to już obelga nie do wybaczenia. Szeregowych wrogów dostajemy dwa rodzaje, poza nimi przewija się jeszcze wspomniany Black Manta, a także Ocean Master i Lava Lord.

„Aquaman: Battle for Atlantis” jest przykrym przykładem, jak gry nie robić oraz jak zrazić graczy do danej postaci na lata. Absolutnie nie polecam tej gry. Szczerze żałuję, że akurat Aquaman stał się ofiarą wyobraźni Lucky Chicken Studios. Pozwólmy temu królestwu pozostać na dnie.