Suicide Squad Movie Novelization

suicide-squad-movie-novelization

Film „Suicide Squad” dosyć dawno trafił do odbiorców, a premiera wersji rozszerzonej (która w większości zawiodła fanów, gdyż obiecanych dodatkowych scen było naprawdę niewiele) miała miejsce niespełna tydzień temu. Obie z nich spotykały się z większym lub mniejszym entuzjazmem. Dzisiaj najżywsze dyskusje, głównie na temat wizerunku Jokera zagranego przez Jareda Leto oraz czasu, który ograniczał jego pole do popisu, powoli dobiegają końca. Teraz odliczamy dni do premier kolejnych filmów DC Extended Universe. Ale to tylko słowem wstępu.

Ciekawa modyfikacji w porównaniu do ostatecznej wersji „Suicide Squad”, sięgnęłam w ostatnim miesiącu po książkę bazującą na oryginalnym scenariuszu. Jej autor to nie kto inny jak Marv Wolfman, nazwisko nieobce, jeżeli chodzi o świat komiksów.
Czego można spodziewać się w książce?

Na pewno większej niż w filmie ilości interakcji bohaterów (a raczej złoczyńców) ze sobą nawzajem, tego, że dialogów między nimi występuje znacznie więcej. Daje nam to wyraźny obraz ich stosunku do reszty drużyny. Wiele możemy wywnioskować także na podstawie zapisanych przemyśleń, odczuć członków Task Force X – a co najbardziej rzuciło mi się w oczy – relacji Ricka z Deadshotem przez całą powieść.
Sceny akcji są opisane precyzyjnie i realistycznie, czasami odnosi się wrażenie, że w konkretnych miejscach „czyta się” film.

Oczywiście w książce możemy znaleźć również sceny nie pojawiające się w filmie, przedstawiające wydarzenia, które – idąc logicznym tokiem myślenia – musiały się wcześniej zdarzyć, aby doprowadzić bohaterów w konkretne miejsce. Mam tutaj na myśli chociażby doktor June Moone, przyczynę oraz opis jej wyprawy do jaskini od początku do końca, moment poznania się z Rickiem, ogólnie rzecz biorąc – rozbudowane życie prywatne żołnierza oraz archeolog.

Na uwagę zasługują też niewątpliwie Joker i Harley Quinn. Rozbudowana scena napadu na Arkham klauna wraz ze swoimi ludźmi po to, by odnaleźć doktor Quinzel oraz dalsze potraktowanie jej elektrowstrząsami poprzedzone rozmową przerażonej Harleen z rozbawionym Jokerem zasługują na uwagę. Dowiadujemy się w tym momencie, dlaczego właściwie postanowił on „zafundować” Harleen „terapię szokową”.

Znajdujemy też scenę w klubie z Monsterem T, przedstawioną według pierwotnego zamierzenia (zdjęcia z planu filmowego z Jokerem „błagającym” go na kolanach wiele, jeśli o to chodzi, wyjaśniają), pościg zakończony oczywiście uratowaniem Harley przed utonięciem przez Batmana oraz niewyjaśnioną ucieczkę Jokera. Padają tam na koniec kluczowe słowa na temat klauna, które Mroczny Rycerz kieruje do Harley, a których zabrakło w filmie.

Chemical Wedding, w gruncie rzeczy mające podobny wydźwięk do tego przedstawionego w filmie, jest dokładniej opisane, a przysięga Harleen dłuższa. Mamy tam nawet wgląd w głębsze przemyślenia Jokera na temat wciąż – lub już nie – pani doktor.

Czytając książkę, dowiadujemy się także, dlaczego klaun ostatecznie nie zginął w wybuchu helikoptera.Wracając do innych bohaterów – sporo naszej uwagi pochłania Floyd Lawton, Deadshot, przede wszystkim oczywiście jego silne więzi z córką oraz dłuższa niż w filmie scena, w której rozmawia z Zoe na temat sytuacji w domu.

Wreszcie dowiadujemy się też nieco (ale na pewno więcej niż w filmie) na temat poszczególnych żołnierzy, którymi dowodzi Rick. Wiele z nich zostaje wymienionych z nazwiska, więc nie trudno można zapamiętać chociażby kilka z nich, te najczęściej się powtarzające.

To byłoby wszystko z zasadniczych różnic oraz dodatkowych informacji, które pominięto w filmie. Czy polecam książkę? Zdecydowanie tak, jeżeli czuje się niedosyt spowodowany zawodem z powodu niewystarczającej ilości scen, nawet w ukazanej niedawno rozszerzonej wersji. Książka powinna rozwiać ewentualne wątpliwości, pomóc odpowiedzieć na nurtujące pytania, dodatkowo stanowi świetny sposób na podszlifowanie języka, dlatego zachęcam do przeczytania.