Superman/ Batman tom 5: Wrogowie pośród nas

Superman Batman tom 5 Wrogowie pośród nas

Istnieje powiedzenie- trzymaj przyjaciół blisko, wrogów- jeszcze bliżej. Bruce Wayne jest jego gorliwym wyznawcą. Wydarzenia z Wieży Babel są tego solidnym potwierdzeniem, ale tom piąty serii Superman/ Batman nieco usprawiedliwia podejrzliwą i nieufną naturę Batmana. Oczywiście, jak to bywa z dobrymi historiami z udziałem tytułowego duetu, nie obywa się bez wzajemnego mordobicia. 🙂

Historię rozpoczyna narracja z punktu widzenia Alfreda. Wierny przyboczny Batmana zastanawia się nad naturą swego chlebodawcy, gdy wtem dywagacje przerywa mu atak  Martian Manhuntera. W jego dawnej wrażliwej na płomienie formie, co zresztą szybko wykorzystuje Batman. Akcja jednak nie zwalnia. Do Mrocznego Rycerza dołącza Człowiek Ze Stali, a przeciwników przybywa. Coś jest jednak z nimi nie tak i nie trzeba mieć umysły Wayne’a, by to zauważyć. Okazuje się bowiem, że w postaci wrogów i przyjaciół herosów wciela się ktoś o zmiennokształtnych zdolnościach. I to nie na byle jakim poziomie- Supermanowi i Batmanowi przychodzi mierzyć się z  miedzy innymi Parasite’m, Kilowogiem czy Halem Jordanem. A sam Superman powoli zaczyna dołączać do towarzystwa, które stosuje wobec niego również skuteczne ataki psychologiczne. A ten kto zna Kal- ela wie, że tężyzna fizyczna u niego wielka, lecz odporność na wszelkie niestandardowe ofensywy stoi na mizernym poziomie.

Początkowo obawiałem się zmiany scenarzysty- bądź co bądź Jeph Loeb to zasłużony twórca, a poprzednie tomy prezentowały poziom godny jego nazwiska. Świeża krew okazała się jednak czymś dobrym dla serii. Mark Verheiden ukazał relację herosów w nieco innym świetle. Jakby nie było panowie sporo ze sobą przeszli, a odmienne natury i pojmowanie swej służby nie czynią tej przyjaźni prostszej. Autor sprawnie krążył przeplatał wartką akcję z personalnymi stosunkami tytułowych postaci.

Seria Superman/ Batman liczyła sobie wielu rysowników. Takie zjawisko ma swoje wady i zalety. Z jednej strony zawsze trafi się taki twórca, którego wywyższamy, z drugiej- cykl nie popada w monotonię, a nieco inna wizualizacja może ułatwić pracę scenarzyście. W Wrogowie pośród nas nie można przejść obojętnie obok prac Ethana Van Scivera. Szkocki rysownik jednak nie wyróżnia się bardzo na tle kolegów, Joe Benitez i Matthew Clarka. Rysunki trojga twórców przechodzą płynnie, nie zmieniają wydźwięku scenariusza, ale nie są też wzajemnymi kalkami. Są po prostu pstryczkiem w nos dla tych, którym nie podobają się prace zbiorowe.

Szósty tom stoi pod małym znakiem zapytania, gdyż Egmont zawsze zapowiadał kolejne tomy, a całoroczna zapowiedź nie uwzględnia kontynuacji. Pojawi się on za to w WKKDC, lecz dopiero za spory czas. Pozostaje cierpliwie czekać i mieć nadzieję, iż największy wydawca komiksów w Polsce da nam wszystkie tomy serii, gdyż mimo ciągłych zmian twórców, otrzymujemy opowieści warte poznania. Piąty tom obfituje w widowiskowe zdarzenia, nie pomijając bardziej osobistych  wątków między panami w pelerynach.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu lub wybranych punktach sprzedażowych.