Kaznodzieja tom 1

kaznodzieja-t1-miniaturka

Archetyp złego kapłana w popkulturze jest o wiele bardziej magnetyczny niż jego dobry odpowiednik. Dobry ksiądz jest bowiem oczekiwaną normą- nawet jeśli byłby w pełnieniu swego zadania istnym herosem zwróci uwagę głównie swych wiernych. Zły ksiądz będzie w tym czasie na ustach setek osób- wytykających jego grzeszki i złe uczynki, po faryzeuszowsku chichoczących w kątach świątyni. Trochę to pokazuje naturę człowieka, wypatrującego u bliźniego jak najgorszych ludzkich cech, ale jedno przyznam uczciwie- spod pióra Gartha Ennisa nie mógł wyjść ktoś ktoś inny niż Jesse Custer.

Rzecz ma miejsce w Teksasie. Nie byle jakim, bo Teksasie z najgorszych jego wyobrażeń- zaściankowym, mrocznym, zamieszkanym przez rednecków najgorszego sortu. Wszystko jest tu patologiczne i turpistyczne. Począwszy od rodziny, w której przychodzi się wychowywać Custerowi, poprzez jego cyklopowego przyjaciela, aż do służb porządkowych. Groteska i szeroko pojęta dziwaczność ukazuje się nie tylko w obrazie południowego stanu USA. Sięga znacznie wyżej.

Słów kilka o nadprzyrodzonych mocach tytułowego bohatera. Zdolność Jesse’ ego wzięła się z dość oryginalnego źródła. Pewnego dnia przedstawiciel Nieba i przedstawicielka Piekła poczuli do siebie coś, czego nie powinni- w efekcie tego narodziła się istota o potędze na tyle wielkiej, iż musiała zostać zamknięta. Wielkie siły będące w niewoli mają jednak tendencję do zrywania kajdan i tak wyswobodziła się i pognała do świata ludzi. Tam zaś trafiła wprost na pewnego pastora, któremu daleko było nie tylko do świętości, ale i do bycia po prostu dobrym kapłanem.

Gdy słyszę, że w konkretnej historii biorą udział siły bliskie Niebu zastanawiam się jak przedstawił je autor. Czy może są to barokowe aniołeczki, czy wręcz przeciwnie- skrzydlate zakapiory. Bo z biblijną wersją Anioła Stróża w kulturze masowej jest jak z dobrym kapłanem- kryje się on w cieniu swej mrocznej wersji. Nie inaczej jest u Gartha Ennisa- tu skrzydlaci to grupa, w której odbywają się ciągle walki o wpływy, a wszelkie wpadki nie wywołują wyrzutów sumienia, a strach przed przełożonymi. Nie boją się też traktować swych ludzkich owieczek jak nieposłusznego bydła. Z którego jeden osobnik stał się kimś znacznie więcej niż człowiekiem.

Garth Ennis to twórca należący do Brytyjskiej Inwazji. Grupy twórców z Albionu, którzy w pewnym momencie uczynili z komiksu medium docierające również do dojrzałego czytelnika i sprawili, że w powszechnej świadomości stało się ono literaturą. Kaznodzieja to nie tylko mroczny ksiądz i fenomenalnie napisane postaci orbitujące wokół niego, ale cały świat, gdzie reguły są nadzwyczaj brutalne i w przerysowany sposób przedstawiają surowe południe Stanów Zjednoczonych.

Steve Dillon nie należy do listy moich ulubionych artystów- wprost przeciwnie- ciężko jest znosić mi jego rysunki. Przede wszystkimi mimika- nienaturalna, groteskowa, często wybałuszająca oczy i zniekształcająca rysy twarzy i ogólne przerysowanie sylwetki- tylko to dostrzegam w jego pracach. Nie chcąc być do końca subiektywny przyznam, że rysownik ten wspaniale sprawdził się w ilustrowaniu Kaznodziei. Nienaturalne fizjonomie, chirurgicznie wręcz ukazane obrażenia zadawane wzajemnie sobie przez bohaterów komiksu i przede wszystkim kadrowanie. Zazwyczaj pochylam czoła nad nim, gdy mam do czynienia z kimś pokroju J.H. Williamsa III- gdy kadry są fantasmagoryczne połączone i same w sobie tworzą historię. Tutaj jest nieco mniej kolorowo, ale Dillon tworzy w mistrzowski sposób nimi napięcie, dyktuje tempo akcji i ukazuje całą potworność Teksasu według Gartha Ennisa.

Kaznodzieja to cykl, który należy do absolutnych klasyków komiksu. Nie jest on co prawda dziełem łagodnym i może solidnie urazić uczucia religijne, ale koniecznie trzeba go poznać. Przez krytyków stawiany jest na równym poziomie co Sandman czy inne wysoko cenione tytuły. Wznowienie cyklu przez Egmont jest jedną z najjaśniejszych perełek w świecie komiksowym tego roku i gorąco liczę na liczniejszą reprezentację wydawnictwa Vertigo na rodzimym rynku. Tymczasem cieszmy się tym co jest- niebawem ostatnie tomy Skalpa i Y: Ostatnio z mężczyzn, zaś omawiany tytuł jest doskonałą osłodą na żal po zakończeniu obu serii.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu lub wybranych punktach sprzedażowych.