WKKDC #23 – Green Lantern: Tajna geneza

Green_Lantern_29_1280x1024-1024x819

Postać Zielonej Latarni jest w Polsce nieco zapomniana. Fatalny film z Ryanem Reynoldsem i ciągłe stanie w drugim szeregu za Batmanem i Supermanem sprawiło, że dla odbiorcy nieznającego świata DC zbyt dobrze jest to bohater dość egzotyczny. I właśnie- jest to BOHATER. Jeden jedyny- bez wspomnienia o całej reszcie Funkcjonariuszy Korpusu Zielonych Latarni. I co zabawniejsze- sam Hal Jordan pomijany jest na rzecz Johna Stewarta, lepiej przecież znanego z popularnej swego czasu u nas animacji. Ale dosyć dywagacji na temat kondycji Green Lanterna wśród profanów. Czas na przyjrzenie się odświeżonej wersji genezy pierwszego ziemskiego Green Lanterna- Hala Jordana.

Początek przygody Jordana z pierścieniem mocy znam równie dobrze jak zabójstwa na Crime Alley czy lądowanie na polu w Kansas. Śmiertelnie ranny Abin Sur, jeden z najbardziej zasłużonych członków Korpusu Zielonych Latarni, ląduje na Ziemie, gdzie dogorywając powierza swą broń pewnemu nadmiernie śmiałemu pilotowi testowemu. Geoff Johns odnowił i rozszerzył jednak pierwsze kroki Hala jako Green Lanterna, czyniąc również z Abin Sura nie tylko postać pośrednią, a kogoś, kto miał wiele do powiedzenia. Sama geneza jest powiązana z historią Blackest Night, nie tylko retrospektywną narracją Jordana tuż przed tym wydarzeniem, ale i wspomnianym Abin Surem i jego losami przed fatalnym lądowaniem na Ziemi.

Ivan Reis to rysownik, którego styl określiłbym mianem filmowego. Cóż to znaczy? To, iż jego prace są jakby gotowymi storyboardami pod filmowe sceny, szczególnie w odniesieniu do wypełniających całą stronę paneli. Jego Green Lantern jest naprawdę widowiskową postacią, a jego konstrukty nie należą do banalnych tworów.

Dodatkiem w tym tomie jest debiut Green Lanterna sprzed lat- co jest po raz kolejny dowodem na to, że wydawnictwo nie dodaje bonusowych historii na chybił trafił. Różnica w ukazaniu tego samego wydarzenia jest bowiem ogromna, a wersja oldschool’ owa wcale nie budzi przesiąkniętego litością uśmieszku, a pełne godności skinienie głowy.

Green Lantern: Tajna geneza jest jak dotąd jedynym zapowiedzianym tytułem z tym bohaterem w WKKDC, co dla mnie jest niezwykle niewesołą informacją. Pocieszyć się można tym, że jest to komiks stworzony dla kogoś, kto pragnie poznać Hala Jordana od jego początków, a Eaglemoss w wydaniach specjalnych serii zwróci większą na niego większą uwagę. Póki co cieszmy się lekturą tego dzieła, gdyż jest warta uwagi i godnie reprezentuje postać pierwszego ziemskiego Green Lanterna sektora 2814.