DC Odrodzenie – Green Arrow tom 1: Śmierć i życie Oliver Queena

pobrane

Okres New 52! przyniósł zmiany dla każdej postaci DC, lecz niektórzy ulegli wręcz rewolucyjnemu przeobrażeniu. Do takich zalicza się Green Arrow- bohater będący dość charakterystczny ze swoim stylizowanym na Robin Hooda wyglądem, istotnymi relacjami z bliskimi czy doświadczeniami, które nie zawsze były pozytywne zdążył zdobyć ogromne grono fanów. Reset jednak obrócił wszystko w perzynę. Green Arrow bowiem mógłby swobodnie zmienić pseudonim na Green Hawkeye- tak bardzie bowiem przypominał Clinta Bartona. Miłość z Black Canary i przyjaźń z Halem Jordanem, że nie wspomnę o jego przybocznych mini- łucznikach.

Organizacja Dziewiąty Krąg, z którą przychodzi mu się mierzyć, jest nieco sztampowa. Tajna baza, mroczne maski skrywające oblicza jej członków, podłe czyny i zamiary. Są oni ledwie tłem dla przebojowej gromadki pod wodzą Arrowa, a przy takim Trybunale Sów wydają się być po prostu zblazowanymi bogaczami.

Istotną kwestią jest tu konflikt między liberalnymi poglądami Queena, a jego statusem społecznym. Jako człowiek majętny co prawda pomaga ubogim, ale wciąż należy do elity- co może skłonić co bardziej narwanych lewicowych obywateli do nazwania go faszystą- czyli epitetem, którego sam lubi używać.

Rysunkami podzielili się Otto Schmidt i Juan Ferreyra. Od razu widać, że przywrócenie Queenowi jego dawnego stylu samo robi większe wrażenie, niż skopiowanie stylu konkurencyjnej postaci i przemalowanie jej na zielono. Greean Arrow w końcu jest sobą, ale wielki powrót zaliczyła też Black Canary. Dinah do złudzenia przypomina Bardot z jej najlepszych lat, a jej charakterek potrafi przyszpilić nawet Szmaragdowego Łucznika.

Benjamin Percy stworzył jeden z najlepszych cliffhangerów jakie ostatnimi czasy dane było mi zobaczyć- tym sposobem chcąc skupić się w przyszłości na seriach barmano- supermanowych dorzucam do swojej listy Green Arrowa.