Batman: Powrót Jokera / Batman Beyond: Return of the Joker (2000)

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

Po jednej świetnej i jednej średniej pełnometrażowej animacji ze świata „Batman: The Animated Series” Warner Bros. Animations postanowiło nieco zmienić realia i trzeci film z DC Animated Universe umiejscowić w świecie „Batman Beyond”, czyli w czasach, gdzie Bruce Wayne zawiesił na kołek płaszcz oraz maskę nietoperza, większość łotrów z galerii Batmana również przeszła na emeryturę, Barbara Gordon jest nowym komisarzem policji w Gotham (teraz Neo-Gotham), a nowym Zamaskowanym Krzyżowcem jest Terry McGinnis – syn/klon Bruce’a.

„Return of the Joker” nie posiada określonego miejsca na osi czasu serii, dlatego film możecie oglądać w dowolnym momencie oglądania serialu, nawet całkowicie go pomijając. Po 30 latach od swojego zniknięcia, do Gotham powraca Joker, najgorszy z wrogów oryginalnego Nietoperza i przejmuje kontrolę nad gangiem Jokerz, stałymi wrogami Terry’ego. Bruce początkowo nie wierzy, że jest to ta sama osoba, z którą mierzył się lata temu, twierdząc, że widział śmierć Jokera, choć nie chce powiedzieć McGinnisowi o jej okolicznościach. W końcu po ataku przeprowadzonym jednocześnie na młodego i starego Batmana, Barbara Gordon opowiada Terry’emu jak wyglądało całe zajście i choć Joker wie wszystko to co wiedział stary wróg Batmana, nie ma on prawa być żywy. Podczas gdy Bruce dochodzi do siebie po ataku Jokera, Terry przeprowadza śledztwo, które odkrywa nieoczekiwane powiązania Jokera z jednym z najwierniejszych sojuszników Bruce’a.

Chociaż „Batman: The Animated Series” uważam za obiektywnie lepszą produkcję, „Batman Beyond” jest moją ulubioną animowaną serią od DC. Wszechobecny cyberpunk, bardziej wyraźne elementy sci-fi, oryginalni przeciwnicy, lepiej zarysowane relacje między głównymi bohaterami i klimat dużo mroczniejszy niż w poprzedniej serii sprawiają, że przygody „Batmana Przyszłości” są dla mnie bardziej atrakcyjne niż popularny „BTAS”.  Większość z tych elementów, a przede wszystkim klimat są obecne w tej pełnometrażówce. Fabuła trzyma w napięciu, choć zaczyna krztusić się po ujawnieniu tajemnicy Jokera. Bardzo dobrze zarysowana jest postać Bruce’a, który wypiera ze świadomości fakt, że Joker może ponownie chodzić po ziemi, a opowieść Barbary o śmierci Jokera jest jedną z najlepszych scen jakie kiedykolwiek dane mi było oglądać gdziekolwiek i na niej przez chwilę się skupimy. Nie ujawnimy dlaczego, ale jesteśmy świadkami pełnej strachu i wściekłości wyprawy Batmana do Arkham Asylum, gdzie grać musi według reguł Jokera. Gdy w końcu dochodzi do konfrontacji słyszymy monolog Księcia Zbrodni, zakończony słowami oraz śmiechem, których nie zapomnicie nigdy. Cała scena pełna jest strachu, napięcia, wściekłości i świadomości tego, że tamten moment zmieni wszystko co wiemy o Batmanie, którego losy śledziliśmy całe nasze dzieciństwo. Sama śmierć Jokera, zarówno w wersji zwykłej jak i ocenzurowanej (film do emisji „na wizji” musiał zostać ocenzurowany, a kilka scen – usunięte) jest przejmująca i w pewien sposób żartobliwa, gdyż w wersji telewizyjnej jesteśmy świadkami czegoś na wzór poślizgnięcia się na skórce od banana, a wydaje mi się, że to jest śmierć jakiej Joker mógłby chcieć.

Właściwie jedynym zarzutem do filmu jest to, że w końcowych jego etapach wątki detektywistyczne ustępują dzikiej pogoni za Jokerem, który na cel wziął sobie zniszczenie całego Gotham. Cała sekwencja odkupuje się jednak finałową konfrontacją Terry’ego z Jokerem, a raczej taktyką przyjętą przez Terry’ego, której mam wrażenie Bruce raczej by nie zastosował.

Nie ma też co ukrywać, że „robotę robi” obsada, z Markiem Hamillem (Joker), Kevinem Conroyem (Bruce Wayne) i Willem Friedlem (Terry McGinnis) na czele. Po Jokerze wyraźnie słyszymy ekscytację spowodowaną możliwością zemsty, natomiast stary Batman pełen jest strachu, wściekłości i niedowierzania. Zarówno Hamill jak i Conroy wykonali tutaj znakomitą robotę.

Czy warto jest obejrzeć „Batman: Powrót Jokera”? Jak najbardziej! Nie dość, że świetnie przedstawia swoją historię to zamyka całą historię uniwersum rozpoczętego w „Batman: TAS” a dalej rozwijanego w „Superman: TAS” i „Justice League”. Aktorzy dają tutaj popis swoich umiejętności, fabuła trzyma nas w niepewności przez większość trwania filmu, scena w Arkham Asylum zostaje w naszej pamięci na zawsze, a steampunkowy klimat sprawia, że film znacznie wyróżnia się o poprzednich dwóch, choć sama produkcja wizualnie niezbyt wyróżnia się od serialowego pierwowzoru, a końcówka nieco nuży. Jeżeli dalej nie jesteście pewni, albo sci-fi Batman nie jest w waszym guście obejrzyjcie samą scenę śmierci Jokera. Warto. A ja powiem od siebie, że „Batman Beyond” ogółem jest idealnym materiałem na aktorski serial, a ta historia zdecydowanie byłaby jednym z najjaśniejszych punktów w sezonie.

OCENA: 8/10