Batman: Noc ludzi potworów

batman-night-of-the-monster-man
5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

„Noc ludzi potworów” to pierwszy crossover Odrodzenia i to niemalże po jego starcie. Tom składa się z sześciu zeszytów, po dwa z trzech serii: Batman, Detective Comics i Nightwing więc posiadanie minimalnej wiedzy o wcześniejszych wydarzeniach byłaby mile widziana.

Do Gotham nadciąga huragan Milton, który zagraża miastu ogromnymi zniszczeniami. Batman wraz z resztą drużyny i GCPD chce uratować miasto, jednak nawet sam Mroczny Rycerz nie może równać się z siłami natury. Huragan schodzi jednak na drugi plan, kiedy w mieście, jakby znikąd, pojawiają się wielkie potwory. Okazuje się, że za powstanie i ataki potworów odpowiada genialny psychiatra – Hugon Strange. Postać ciekawa, choć autorzy nie wykorzystali pełni jego potencjału, a chętnie zobaczyłbym jakieś psychologiczne gierki. Co do samego Batmana, Mroczny Rycerz rozgoryczony śmiercią Red Robina (Detective Comics tom 1: Powstanie Batmanów) momentami zachowuje się jak nadopiekuńczy ojciec wobec członków Bat – Rodziny, której członkowie wydają się działać momentami samowolnie, a momentami bardziej pod dowództwem Batwoman niż, Mrocznego Rycerza.

Od strony graficznej historię przedstawiło nam aż trzech artystów. Mimo że ich style różniły się od siebie, nie przeszkadzało to w odbiorze całej historii. Na szczególne wyróżnienie zasługują projekty potworów Riley Rossmo. Stworzyć oryginalnego potwora, na pewno nie jest to proste, biorąc pod uwagę ich zatrzęsienie w innych mediach, lecz jemu się udało. Naprawdę polecam przyjrzeć się grafikom potworów i okładkom na końcu tomu.

Ten tom mógłbym podsumować przy użyciu trzech słów: Batman kontra Kaiju. Prosta, nieco przewidywalna, fabuła i olbrzymie potwory to coś, co budzi wspomnienia o takich filmach jak te o King Kongu, czy Godzilli. Czytając ten tom, miałem nadzieje, że zobaczę Batmana za sterami jakiegoś robota rodem z Pacific Rim, niestety nie doczekałem się takiego momentu. Lekką rekompensatą był moment aktywacji Wież Wayne’a, który jak dla mnie był oczywistym odwołaniem do Power Rangers i aktywowania ich zordów, nawet kolory by pasowały. Sięgnijcie po tom „Batman: Noc ludzi potworów”, jeśli macie ochotę na lekką lekturę z dynamiczną akcją lub jeśli lubicie historie o walce z krocząco–niszczącymi potworami.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu.