Guy Gardner

Guy Gardner
5.00 avg. rating (99% score) - 4 votes

Rozpoczęta w 2011 roku inicjatywa wydawnicza New52 powstała z myślą o nowych czytelnikach. Miała ona ułatwić im rozpoczęcie czytania komiksów poprzez uproszczenie i zmiany wielu faktów z historii uniwersum DC. W wielu przypadkach możemy znaleźć różnice w originach postaci, obowiązujących przed i po 2011 roku, porównując je ze sobą. Szczególnym przypadkiem jest tu Guy Gardner, członek Korpusu Zielonych Latarni. Chcę, nie tylko porównać jego dwie genezy, ale też sposób w jaki był kreowany i jaką był postacią.

Kim jest Guy Gardner?

Drugą po Halu Jordanie ziemską Zieloną Latarnią. Ma wybujałe ego, jest strasznym gburem, prostakiem i upartym pseudomacho. Zamiast obcisłego stroju typowego dla bohaterów komiksów, nosi golf i zieloną skórzaną kamizelkę. Jednocześnie przez długi czas rude włosy miał przycięte w charakterystyczny „grzybek”. To tak, jak każdy gwiazdor kina akcji z lat 80. A nie, czekaj…

Pierwotny origin

Guy Gardner zadebiutował w następujący sposób – w roku 1968 w „Green Lantern #59” pojawiła się historia Johna Broome’a i Gila Kane’a, w której na Oa Hal razem z jednym ze Strażników Wszechświata ogląda alternatywną wersję wydarzeń, które miały miejsce po śmierci Abin Sura. Ranny kosmita zamiast Jordana na następcę wybiera Guy’a Gardnera – nauczyciela wf-u z East City. Ten przeżywa identyczne przygody, co nasz Szmaragdowy Gladiator, ale ostatecznie umiera zarażony śmiertelną chorobą na jednej z planet. Jego następcą zostaje właśnie Hal Jordan.

Historia ta nie rozwija żadnych wątków z życia Gardnera. Dopiero w kolejnych latach dowiadujemy się, że miał bardzo nieszczęśliwe dzieciństwo, bijącego ojca alkoholika, a jego karierę futbolisty przekreśliła kontuzja. W New52 Peter J. Tomasi w Green Lantern Corps #0 i #17 przedstawił genezę „najlepszej Latarni” od nowa. Gardner jest w niej czarną owcą rodziny policjantów z Baltimore, ale po kolei…

Origin z New52

Ojciec Guy’a jest jednym z najlepszych funkcjonariuszy w mieście, przygotowującym dzieci do przyjęcia rodzinnego dziedzictwa. To bardzo surowy człowiek, jednak wyraźnie faworyzuje najstarszego syna Gerarda, prymusa i gwiazdę sportu. Matka z kolei skupia swoją uwagę na Glorii, najmłodszej z rodzeństwa, jedynej dziewczynce. Guy nie jest cudownym dzieckiem, a w dodatku nie jest doceniany przez rodziców.

Mijają lata, pani Gardner umiera, pan Gardner zostaje postrzelony i popada w alkoholizm na przymusowej emeryturze. Z dawnego życia zostało mu jedynie słuchanie zgłoszeń policjantów ze skanera radiowego. Gerard i Guy zostają stróżami prawa. Jako gliniarz, młodszy brat bardzo przykłada się do obowiązków. Ujawniają się jego upór i chęć zaimponowania ojcu. W czasie pościgu za zamachowcem-samobójcą, Guy strzela do niego, nim ten dobiega na pokład samolotu. Jednak terrorysta uruchamia ładunek wybuchowy. Ginie „10 osób zamiast 1000”, ale funkcjonariusz Gardner i tak odchodzi z policji. Ojciec zupełnie odwraca się od syna.

Okazją do odnowienia relacji ojciec-syn jest ukończenie akademii policyjnej przez Glorię. Guy zjawia się na uroczystości. Gerard wręcza dwa bilety na mecz, na który miał iść razem z ojcem. Przybycie Guy’a Gardnera do rodzinnego domu kończy się bójką. Walkę pełną wylewania żali przerywa informacja z radia o strzelaninie, w której zaatakowany został Gerard. Niewiele myśląc, nasz bohater rusza na pomoc bratu i jego partnerowi z patrolu. Cała trójka uchodzi z życiem, ale Gerard zostaje postrzelony i nie jest w stanie odpowiednio szybko trafić do szpitala. Wtedy z nikąd zjawia się zielony pierścień, który trafia na palec Guya i przeistacza go w Zieloną Latarnię. Guy-Latarnik ratuje brata i pewny siebie trafia na Oa, gdzie kończy szkolenie i zostaje mianowany na kosmicznego policjanta.

Jak widzimy, historie te diametralnie się różnią. Pierwsza to typowy znak swoich czasów – jest prosta i krótka. Nie odpowiada na żadne pytania, jakie można mieć po jej przeczytaniu: Czy jeszcze spotkamy Guy’a? Czy może zostać Latarnią w przyszłości? Kim on właściwe jest? Jak nowe obowiązki zmieniły jego życie? Druga to z kolei bardziej rozbudowana historia. Mamy tu ważne epizody z życia postaci, które pozwalają nam ją poznać i polubić. Osobiście traktuję zeszyt z 1968 roku jako ciekawostkę. GLC #0 z 2011 i retrospekcje z numeru siedemnastego to porządna i angażująca, godna polecenia lektura.

Pierwotny origin vs origin w New52

Porównajmy teraz bohaterów z obu historii. Guy z GL#59 jest kompletnie nijaki- zupełnie jak ówczesny Hal Jordan. Wiemy tylko tyle, że jest odważnym nauczycielem wychowania fizycznego. To typ postaci, która zawsze robi to, co słuszne. O ciekawszych epizodach z życia Gardnera z Earth-1 dowiadujemy się później. Choćby o tym, że był młodocianym przestępcą, a łagodniejszym stał się dopiero studiując pedagogikę za namową brata policjanta. Jego charakter zmienił pobyt w Strefie Widmo, gdzie trafił po wybuchu baterii mocy. Wpłynęły na to oczywiście zmiany w pisaniu komiksów na przestrzeni lat i to one pomogły ukształtować nowy wizerunek Guy’a Gardnera, jakiego poznajemy w Kryzysie na Nieskończonych Ziemiach. I taki już z nami pozostał.

Oczywistym jest, że Guy z New52 to dużo lepiej rozwinięta i ciekawsza postać. To w głębi duszy porządny gość, którego potrzebę udowadniania swojej wartości tłumaczy rywalizacja z rodzeństwem i ciągłe zabieganie o względy rodziców. Z kolei megalomania to mechanizm obronny przed kompleksami i słowami krytyki, które po prostu go ranią. Także odejście z policji ukształtowało jego buntowniczą naturę. Odtrącony przez ojca, stał się jeszcze bardziej uparty i daleki od konformistycznych postaw. Jest to Guy Gardner, jakiego pokochały tysiące czytelników, w tym ja.

Łamaga z Justice League International Keitha Giffena i Batmana: Odważnych i Bezwzględnych pod płaszczykiem szorstkiego megalomana jest właśnie taka. Wykorzystuje szansę, jaką dostał od losu, by udowodnić każdemu, kto mógłby w niego wątpić, że się mylił. Choć przede wszystkim działalność superbohatera to dla Guy’a Gardnera szansa na udowodnienie sobie samemu, że ma potencjał do czynienia rzeczy większych niż praca w szkole. Być może to też próba odkupienia śmierci dziesięciu osób na lotnisku, które uważa za własną winę.

To porównanie pokazuje, jaką drogę przeszedł Guy Gardner jako bohater komiksu. Z postaci wymyślonej na potrzeby jednej historii, zamienił się w skomplikowanego superbohatera z unikalnym charakterem. Uświadamia też, że komiksy, to już nie tylko proste historyjki- mogą poruszać poważniejsze tematy, jak w przypadku Gardnera, trudne stosunki rodzinne, a w pewnym stopniu także alkoholizm. Przykład ten pokazuje doskonale ewolucję superbohatera, jako typu postaci i komiksu, jako medium.