Wonder Woman. Rok pierwszy. Tom 2

5.00 avg. rating (99% score) - 2 votes

Nie było mi dane zasięgnąć po pierwszy tom przygód Wonder Woman wydanego w ramach „DC Odrodzenie”. Niemniej nie przeszkodziło mi to w lekturze drugiego tomu, gdzie Greg Rucka ponownie opowiedział genezę głównej bohaterki. Czy dużo nowości pojawiło się w dobrze nam znanej historii? Czas się przekonać!

Jak już wspomniałem, „Rok pierwszy”, czyli drugi tom Wonder Woman koncentruje się na genezie głównej bohaterki. Poznajemy początkującą amazonkę, jej przyjaciół oraz kulturę. W całości historii nie zabrakło Steve Trevora, który nie został nagle wrzucony do opowieści. Nim doszło do spotkania Diany z Trevorem, autor skupił się na szybkim przybliżeniu historii Steve’a. Zabieg bardzo dobry, gdyż pozwolił nam bliżej poznać bohatera, nabrać do niego sympatii (lub przeciwnie) oraz współczuć mu w katastrofie, która go dotknęła. Historia Trevora pozwoliła mi spojrzeć na bohater z innego punktu. Przez moment nie postrzegałem go jako typowego żołnierza, ale fajnego gościa, z którym miło byłoby się zaprzyjaźnić i liczyć na jego pomoc.

Nie będę dzielił się wrażeniami z pierwszego spotkania Diany i Steve’a czy konkursu, który wyłonił córkę Hipolity do ambasadorki amazonek. Jest to historia dobrze nam znana, do której Rucka nie wniósł nic, co byłoby nowe. Zaciekawiło mnie natomiast ukazanie Wonder Woman w naszym społeczeństwie. Autor świetnie bawił się na ukazaniu jej obcości w otaczającym ją świecie. Diana zachowywała się zupełnie jak dziecko, którą wszystko ciekawiło, wszystko było dla niej obce, a zarazem budzące niebezpieczeństwo. Przyzwyczajeni jesteśmy, że kiedy pojawia się superbohatera to społeczeństwo wiwatuje i cieszy się, że ktoś będzie nad nimi czuwał. Tu tak nie było. Im bardziej świat poznawał Dianę, tym bardziej czuli się nieswojo. Zwłaszcza, kiedy na jaw wyszło przekonania religijne bohaterki.

Celowe było wspomnienie o aspekcie religijnym, ponieważ w historii ukazani zostali bogowie pod postacią zwierząt. Wątek jest niezwykle istotny, gdyż dobrze obrazuje umiejętności uzyskane przez główną bohaterkę. O ile podobało mi się wprowadzenie bogów pod postacią zwierzęca, o tyle nie kupiło mnie przedstawienie Boga Wojny. Obecność Aresa możemy porównać do tej z filmu „Wonder Woman” z 2017 roku. Główny zły pojawia się w konkretnym momencie, i równie szybko znika, pozostawiając za sobą pewien niedosyt.

Mam pewien problem, jeśli chodzi o rysunki. Artyści ładnie zobrazowana całość historii. Zwłaszcza dynamiczne sceny. Gratulacje należą im się za designy postaci, szczególnie Aresa. Niestety nagana należy się za mimikę bohaterów, która jest po prostu słaba i nieco odpychająca. Momentami nie mogłem się przemóc do patrzenia na twarz głównej bohaterki.

Czy warto sięgnąć po „Wonder Woman: Rok Pierwszy”? Może nie jest to pozycja wprowadzająca rewolucję w historii postaci, ale zdecydowanie przyjemna lektura przyswajająca aktualny origin Wonder Woman, praktycznie mało różniący się od poprzednich. Dalej czekam na świetne historie dorównujące tym z New52, ale obecnie nie mam na co narzekać.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu.

Recenzje pozostałych komiksów wydanych w ramach DC Odrodzenie.