Action Comics: Ludzie ze stali

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

To już trzeci numer ciepło przyjętej serii „Action Comics”. Wielu czytelników uważam że seria przywróciła stare, dobre wartości cechujące Supermana. Dla mnie „Action Comics” jest ważną pozycją przez wzgląd na Luthora, który przeszedł ogromną zmianę na łamach tej serii. Najlepiej obrazuje to trzeci tom.

„Ludzie ze Stali” rozpoczyna się reportażem Lois o bohaterskim życiu Luthora. Wywiad zostaje przerwany przez tajemniczych kosmitów, którzy chcą ukrócić Lexa o głowę. Akcja wydaje się oklepana, prawda? Nic bardziej mylnego! Kosmici przybywają jako sędziowie, którzy chcą ukarać Luthora za jego przyszłe. Powołują się na katastrofalną wizję prawdopodobnej przyszłości. I jak tu się z nimi kłócić?

Luthor jest istotnym punktem historii. To wokół jego osoby, a raczej przyszłych czynów, toczy się akcja. Do czynienia mamy z tematem prawdopodobnej przyszłości, która jest sporną kwestią. Z jednej strony wizja katastroficznej przyszłości może pozwolić nam na zmianę biegu wydarzeń, ale z drugiej strony nie jest to nic pewnego. Całość najlepiej obrazują różne stanowiska bohaterów. Kosmiczni przybysze chcą powstrzymać to co może nadejść. Natomiast przez Supermana przemawia rozsądek.

Wspomniałem wcześniej o dwóch przybyszach. Warto na moment do nich powrócić. Jurgens całkiem interesująco przedstawia historię jednego z nich. L’Call jest bardzo dobrze rozwijany wraz z postępowaniem historii. Rzecz można, że z czasem nabiera się do niego sympatii. Historia L’Calla jest na tyle przekonująca, że z czasem można współczuć mu i przekonać się do jego punktu widzenia. Szkoda, że tak ciekawie jest przedstawiony wyłącznie jeden z nich. Drugi przybysz jest bez wyrazu. Grzechem nie będzie stwierdzenie, że nic nie wnosi do fabuły. No poza oklepaniem buźki Luthora.

W międzyczasie kontynuowany jest wątek drugiego Clarka. I to tyle w temacie, bowiem nie dzieje się nic specjalnego. Jego wątek prawdopodobnie nabierze barw w kolejnej odsłonie.

A więc… Warto czytać trzeci numer „Action Comics”? Zdecydowanie! Komiks świetnie prowadzi historię w okol Luthora, pozwala spojrzeć na bohatera z „innej” strony, a prócz wszystkiego wprowadza nową, ciekawa według mnie, postać do kanonu Supermana. Co prawda można ponarzekać na nudy w wątku drugiego Supermana lub mizernego, nowego charakteru, o którym wcześniej wspomniałem, lecz nie psuje to lektury.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu.

Recenzje pozostałych komiksów wydanych w ramach DC Odrodzenie.