Hal Jordan i Korpus Zielonych Latarni: Światło w butelce

hal-jordan-korpus-zielonych-latarni-tom-2
4.50 avg. rating (92% score) - 2 votes

Na przeczytanie nowego tomu przygód nieustraszonych Green Lanternów czekałem niemal pół roku. Przez ten czas moje oczekiwania zdążyły urosnąć do rozmiarów ego Guy’a Gardnera. Czy drugi tom „Hala Jordana…” im sprostał? Zapraszam do tekstu, jeśli chcecie się przekonać.

To, co natychmiast rzuciło mi się w oczy, to fakt, że przy tym za rysunki odpowiada czterech rysowników. Obok weterana komiksów o Green Lanternach, Ethana Van Scivera i Rafy Sandovala znanych z poprzedniego tomu, nad tomem pracowali Ed Benes i V Ken Marion. Z kolei fabułą zajął się Robert Venditti, który pisze przygody Latarników od 2013 roku. Nie przedłużając więcej przejdźmy do treści komiksu.

Fabuła części drugiej rozpoczyna się w miejscu zakończenia pierwszej. Green Lanterni i resztki Żółtego Korpusu z Soranik na czele wracają do Sektora Zero. Odbierają prośbe o pomoc od Xudaru, ojczystej planety Tomara-Tu atakowanej przez Starro. Po krótkiej potyczce okazuje się, że atak rozgwiazdy był przynętą. Stolica Xudaru zostaje zmniejszona, przez Brainiaca 2.0 i zamknięta w szklanym pojemniku, a wraz z nią oba korpusy. Tymczasem „butelka” trafia do Larfleeze’a, Orange Lanterna i nowego pana Brainiaca. Pierścień Hala odnajduje Gantheta i Sayd, ostatnich Strażników. Muszą oni ożywić Jordana po walce z Sinestro.

Wiele osób, które czytały wydania angielskie twierdziły, że kolejne tomy „Hala Jordana i Korpusu Zielonych Latarni” są pisane lepiej niż pierwszy. Jest to prawda. „Światło w butelce” według mnie może przekonać do serii niemal każdego sceptyka. Osoby, którym podobało się „Prawo Sinestro” z kolei dostają historię lepszą i ciekawszą. Bohaterowie uczą się współpracy walcząc z trzema przeciwnikami i szukając wyjścia z potrzasku. Zwalczają własne uprzedzenia i wykazują się nie lada sprytem w czasie swoich przygód.

Dla mnie plusem fabuły jest właśnie trudna sytuacja, w jakiej Latarnie są postawione. W trudnych, niemal beznadziejnych warunkach nasi bohaterowie zawsze ujawniają swoje najlepsze cechy. Są pisani w bardzo spójny i charakterystyczny sposób. Soranik, jako chirurg przede wszystkim troszczy się o rannych, John staje się ciekawszy niż ostatnio, jest świetnym strategiem i doskonałym przywódcą. Z kolei Guy jak zwykle szuka okazji do bijatyk, a Hal najpierw coś robi, a dopiero potem myśli. Widać, że Venditti doskonale zna te postacie i wie jak je prowadzić.

Przejdźmy teraz do strony graficznej. Van Sciver i Sandoval znowu błyszczą. Każdy z nich ilustrował po dwa zeszyty i są one narysowane w zachwycający, pełen szczegółów sposób z świetnie dobranymi kolorami. Benes i Marion to także dobrzy artyści. Ich pojedyncze zeszyty to także dobra robota. Jedyne, do czego mogę się tu przyczepić to rażąca niespójność w przedstawianiu bohaterów. W zależności od rysownika różnią się oni szczegółami stroju a nawet fryzurami. Rozumiem, że każdy rysownik ma własny styl, ale przeszkadza mi, gdy widzę, że włosy Gardnera zmieniają długość, co zeszyt.

Innym przykładem jest strój Soranik. W zeszytach Van Scivera żółte elementy są wyraźnie przyszyte do czarnych. Z kolei u Sandovala na barkach części czarna i żółta są osobnymi elementami, przypominają żółty kaptur narzucony na czarny kombinezon. Jest wiele serii z kilkoma ilustratorami, ale konsekwencja w projektach postaci jest w nich zachowana o wiele lepiej.

Wróćmy do pytania, które zadałem we wstępie: czy „Światło w butelce” sprostało moim oczekiwaniom? Tak, zdecydowanie. Nie podoba mi się, że rysownicy nie potrafią być konsekwentni w swojej pracy, ale nadal dają z siebie wszystko, a ich prace cieszą oko. Podobnie jest ze scenariuszem. Historie, w których bohaterowie są w wyraźnej defensywie zawsze są ciekawe. Problem w tym, że trudno się je pisze. Na szczęście Robert Venditti poradził sobie wzorowo, a „Hal Jordan i Korpus Zielonych Latarni” to wciąż jedna z moich ulubionych serii z DC Rebirth.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu.

Recenzje pozostałych komiksów wydanych w ramach DC Odrodzenie.