Liga Sprawiedliwości Tom 3: Ponadczasowi (Odrodzenie)

4.50 avg. rating (92% score) - 2 votes

Od rozpoczęcia Odrodzenia Liga Sprawiedliwości przeżywa kryzys. „Maszyny Zagłady” i „Epidemia” Bryana Hitcha były ogromnymi zawodami w porównaniu do „Wojny Darkseida”, „Tronu Atlantydy” czy „Trójki” Geoffa Johnsa. DC po drugim tomie postanowiło jednak nie odsuwać od tytułu scenarzysty, pozwalając mu na próbę odkupienia win w kolejnym tomie? Czy się udało? Tak, jednak nie do końca.

„Ponadczasowych” można podzielić z grubsza na dwie części: jednozeszytową historię „Przegrupowanie” oraz właściwą opowieść „Ponadczasowi”. „Przegrupowanie” zastaje naszych bohaterów niedługo po wydarzeniach z eventu „Liga Sprawiedliwości kontra Suicide Squad”. Po sensacyjnej porażce z Suicide Squad i późniejszym przegranym starciem z Eclipso na jaw wychodzą skrywane wzajemne animozje członków Ligi, oraz powszechny brak zaufania, co powoduje kolejną porażkę z następnymi najeźdźcami z kosmosu. Próbując powrócić do pełni sił, zakopani pod tonami skał bohaterowie rozmawiają ze sobą o rzeczach, które im w sobie przeszkadzają, co ostatecznie pomaga im osiągnąć porozumienie i wspólnie zmobilizować się do walki z wrogiem. Wiadomo jednak, że do pełnego zaufania jest jeszcze daleka droga.

„Ponadczasowi” natomiast… są dziwną historią. Nawiązująca do fundamentalnego pytania Odrodzenia (kto tak na prawdę zmienił rzeczywistość bohaterów DC) stawia Ligę przeciw nowym bytom, próbującym unicestwić Ziemię, w obawie przed ponownym przyciągnięciem przez potęgę bohaterów naszej planety tajemniczej istoty zdolnej do dowolnego kształtowania jej losów, która już raz zmieniła koleje losu Batmana, Supermana i spółki. Ziemia jest miejscem inwazji nowej siły (armii  zwana Ponadczasowymi i ich tajemniczego przywódcy). Celem Ponadczasowych jest przeniesienie naszej planety w czasie do momentu zagłady naszego wszechświata, by wszystkie zamieszkujące ją istoty, na czele z superbohaterami, nie przyciągnęły ponownie wspomnianego wcześniej bytu (który jak wspomniane zostało w „Uniwersum DC: Odrodzenie” zabrał bohaterom ich wspólną historię, a co za tym idzie relacje, przyjaźnie, nadzieje i wolę walki ramię w ramię). Chcą to osiągnąć poprzez pozyskiwanie z różnych miejsc w historii dostępu do różnego rodzaju energii, która po skumulowaniu zdoła przenieść w czasie całą Ziemię. W wyniku tych działań świat zaczyna przekształcać się na oczach naszych bohaterów, którzy zmuszeni są do natychmiastowych działań. Batman i Superman współpracują z tajemniczymi naukowcami z korporacji Infnity Corporation, którzy zdają się nie ujawniać im wszystkiego o celu swojego istnienia, natomiast Wonder Woman, Aquaman, Flash, Cyborg i Green Lanterni zostają zaczepieni przez dziewczynę imieniem Molly, ujawnia przed nimi istnienie wspomnianych wcześniej maszyn wydobywających energię z różnych miejsc w historii świata oraz jest w stanie przenieść ich w te miejsca. Wonder Woman trafia, do czasów przed istnieniem ludzkości, do momentu w którym Olimpijscy bogowie wypowiadają wojnę swoim rodzicom, Tytanom, a w szczególności Kronosowi. Aquaman do roku 45000 przed naszą erą, gdy Atlantyda była państwem istniejącym na powierzchni i posługującym się magią. Flash do Central City, do nocy swojej przemiany w Flasha, nocy podczas której zrodziła się Speed Force. Lanterni odnajdują się w roku 7000, gdzie są świadkami działania korpusu Ziemskich Latarni i działającej na Ziemi baterii mocy. Cyborg do Metropolis roku 3100, gdy Ziemia zamieszkiwana jest przez członków przeróżnych kosmicznych ras, które razem ze sobą przyniosły na Ziemię swoją technologię. Każdy z nich zdany na własne umiejętności musi uporać się ze źródłem mocy w miejscu i czasie do którego trafił. Tymczasem Superman, który ma dość czekania i martwienia się o swoją rodzinę która zaginęła podczas ataku. Postanawia wziąć sprawy we własne ręce i samemu odszukać źródło problemu.

Powyższy opis brzmi bardzo zawile i właśnie taki jest ten komiks. Porozrzucanie bohaterów po różnych miejscach w czasie i przestrzeni było bardzo dobrym pomysłem, jednak ze względu na nielinearność  narracji opowiadanej historii i częste przeskoki do wydarzeń, które wydarzyły się już wcześniej. Mam wrażenie, ze Hitch sam pogubił się podczas pisania tego komiksu, a Fernando Pasarin ilustrując go nie do końca wiedział jaki jest kształt rysowanej prze niego opowieści.

Tam gdzie komiks zawodzi treścią, ratuje się formą, gdyż rysunki Pasarina są wręcz fenomenalne. Co prawda nie jest to realizm Alexa Rossa, ale rysownikowi „Ponadczasowych” udało się uchwycić nie tylko skalę mikro opowieści (postacie, ich ekspresje, detale ich uzbrojenia czy dynamika ruchu), ale i świetnie ukazać skalę makro (wnętrza pomieszczeń, gigantyczne konstrukcje, wielkie statki kosmiczne czy dziwaczne technologie). Strona wizualna tego komiksu jest zdecydowanie jego najmocniejszą stroną.

Reasumując, „Ponadczasowi” Bryana Hitcha są opowieścią lepszą niż dwa poprzednie tomy „Ligi Sprawiedliwości”, a historia zaprezentowana w komiksie miała ogromny potencjał przez ciekawy koncept podróży w czasie oraz możliwość zaprezentowania członków Ligi zarówno jako elementów zespołu, jak i samodzielnych bohaterów, jednak przez miałkie wykonanie i pomieszaną do granic narrację czytanie tego komiksu zwyczajnie męczy. Na szczęście Fernando Pasarin zadbał o stronę wizualną z należytą dbałością i szczegółowością, przedstawiając nam rysunki na bardzo przyzwoitym poziomie.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu.

Recenzje pozostałych komiksów wydanych w ramach DC Odrodzenie.