Batman/Flash – Przypinka

5.00 avg. rating (99% score) - 3 votes

DC Odrodzenie wniosło rewolucję do komiksowego uniwersum wydawnictwa. Nikt temu nie może zaprzeczyć. Rewolucyjna wiadomością było wprowadzenie Watchmen do świata bohaterów DC. Długi czas wydawnictwo nic nie robiło w tym kierunku. Czas przełamać ta granicę tajemniczości. Wszystko to za sprawą „Batman/FlashPrzypinka”. Jak zaprezentował się debiut Strażników?

Historia rozpoczyna się bez zbędnego przeciągania. Ciężko byłoby tu cokolwiek przeciągać, skoro całość liczy sobie cztery numery. Batman sięga po symboliczną przypinkę Watchmen i bach. Zaczyna się. Natychmiast zostajemy rzuceni w wir akcji, w który wciśnięty jest nie tylko Batman, ale i Flash.

Ogromną zaletą historii jest duet Bruce’a i Barry’ego. Z jednej strony detektyw bez nadludzkich mocy, z drugiej natomiast najszybszy człowiek na świecie aktywnie pracujący w departamencie policji. Historia skupia się na cechach wspólnych tej dwójki, co jak się okazuje, jest i kilka. Bruce i Flash świetnie wymieniają się wspólnym doświadczeniem. Jest to zdecydowanie sukcesywna współpraca. Nie czuć tu dzielących ich różnic.

„Batman/Flash – Przypinka” jest obowiązkowa pozycja dla osób, których ciekawił dalszy los alternatywnej ziemi powstałej w skutek Flashpoint. Padają tu konkretne informacje na dany temat, jak i odwołanie się do poruszających momentów z tamtej historii.

Niestety scenarzysta nie wykorzystał dobrze motywów z potencjałem. Jednym z nich miało być spotkanie dwóch Batmanów (Bruce i jego ojciec). Wobec tego wątku miałem ogromne oczekiwania. Niestety scenarzysta zrobił go na odwal się. Czuć to brak konkretnego pomysłu.

Fabuła liczy sobie tylko cztery numery i czuć tu presję ze strony scenarzysty. Już na początku komiksu zostały wprowadzone pewne wątki, o których nie wiadomo co myśleć, ponieważ odbyło się to bez większego wyjaśnienia i dalszego poprowadzenia. Świeży czytelnik z pewnością odniesie wrażenie, że jakby przeczytał dwie strony wyrwane z innego komiksu, wrzucone do tego i w sumie nie wie po co. Dodatkowy jeden lub dwa numery przedłużające akcje zdecydowanie pozytywnie wpłynęły by na jakość historii.

Na początku wspominałem o debiucie Watchmen w komiksowym uniwersum DC Comics. Cóż… Pod tym kątem nie oczekujcie fajerwerków. Polecam potraktować historię jako wstęp do Doomsday Clock, którego premiera została zapowiedziana przez Egmont na przyszły rok. Nie będziecie czuć wtedy rozczarowania.

Od strony graficznej komiks stoi na satysfakcjonującym poziomie. Szkice są w pełni dynamiczne, a postacie świetnie narysowane. Warto wspomnieć, że komiks dostępny jest we dwóch wariantach okładkowych – pierwszy z Batmanem trzymającym przypinkę, drugi z Flashem stojącym w podobnej poziomie. Wyjątkowo (a może i nie, nie wiem) w moim numerze znalazła się dodatkowa kartka z animacją 3D, która przeskakuje pomiędzy obydwoma okładkami. Świetne rozwiązanie, z którego jestem bardzo zadowolony. Tylko usztywnić grafikę i na ścianę!

Czy warto sięgnąć po „Batman/Flash – Przypinka”. Historia jest na prawdę ciekawa i warta ze względu na duet Flasha i Batmana. Niestety ogromnym minusem komiksu jest jego długość. Akcja pędzi niczym Flash i cierpi na tym masa wątków, które szybciej się kończą niż rozpoczęły. Historia miała potencjał, lecz nie został on wykorzystany.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu.

Recenzje pozostałych komiksów wydanych w ramach DC Odrodzenie.