WKKDC #55 – Superman: Dla Jutra tom 2

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Dla jutra Briana Azzarello i Jima Lee już w poprzednim tomie pokazało, że Supermana również ulega ludzkim emocjom, zachowując przy tym cały swój niemal boski majestat. Periodyczne wizyty u chrześcijańskiego kapłana, dość ludzkie rojenia w jakie wierzy Ostatni Syn Kryptona i osobista narracja przy jak zawsze genialnych pracach Jima Lee sprawiają, że druga część historii nie zawiedzie tego, który dobrze bawił się przy pierwszym tomie.

Człowieczeństwa Supermana było wiele razy poruszane, zazwyczaj jednak, jako cecha pozytywna. Oto potężny heros nie unosi się pychą, a wręcz promienieje empatią. Cóż zresztą się dziwić- może i biologicznie jest on synem naukowca z odległej planety, lecz wychowany został przez dobroduszne małżeństwo Kentów, farmerów z Kansas. Azzarello to scenarzysta nietuzinkowy i takie też musiało być jego podejście do kwestii humanizmu kosmity znanego na Ziemi jako Clark Kent. Twórca 100 naboi daje nam jasno do zrozumienia, że ludzka wrażliwość istoty odpornej na pociski i posiadającej liczne moce może być równie dobrze wadą. Uleganie pewnym namiętnościom i błędnym przekonaniom może w takim wypadku prowadzić do współmiernej do mocy tragedii, wspaniale zresztą wpasowującej się do uniwersalnej maksymy Wuja Bena.

Dosyć jednak już o ludzkiej twarzy tytułowego bohatera. Pojawia się nowy wątek w relacji Kal- ela z ojcem Leone. Kapłan cierpiący na złośliwy nowotwór zaczyna dostrzegać nadzieję na uzdrowienie w Supermanie. O dziwo Obrońca Metropolis zamiast popukać się w czoło zaczyna wierzyć, iż może poważnie zagrozić pewnemu cieśli z Nazaretu i dokonać cudu uzdrowienia, który zdaje się nawet poza jego zasięgiem. Czy aby na pewno? Pamiętajmy o niewyjaśnionych zniknięciach ludzi na skalę globalną. Superman nadal zdaje się tym przejęty, lecz jest coś nie tak w jego zachowaniu, co prędko wywąchuje detektywistycznych nos Batmana i co zauważa bystre oko Amazonki.

Tak zwana Trójca jest najważniejszą częścią panteonu bohaterów DC. Byłoby jednak nudno, gdyby między Wonder Woman, Supermanem i Batmanem panował wieczysty pokój. Dlatego od czasu do czasu wchodzą oni na ścieżkę wojenną i choć, jak dotąd nie było tu konfliktów na miarę Stark vs Rogers, to ich zderzenia wywoływały spore konsekwencje. Tym razem naprzeciw siebie stają Wonder Woman i Superman, choć ich starcie jest przedsmakiem przed kolejnym, lecz przedstawionym w zupełnie nowych okolicznościach pojedynkiem z Zodem.

Obydwa tomy Superman: Dla Jutra są lekturą zapadającą w pamięć, przedstawiającą nowoczesnego Supermana, niepozbawionego swoich naturalnych cech charakteru, ale zmodyfikowanego pod względem ich interpretacji. Patrząc na dzieło Azzarello i Lee nie żałuję, że oryginalny Superman powrócił. Równie istotne, jak odpowiednie dostosowywanie go do aktualnych czasów jest szanowanie potężnego bagażu jego dziedzictwa. Na dobrą sprawę nawet powrót jego czerwonych portek ma więc w sobie aspekt pozytywny 🙂 .