Harley Quinn. Krwiste mięso. Tom 3

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

Trzeci tom Harley Quinn: Krwiste mięso” wylądował na półkach sklepowych. Obca jest mi treść poprzednich tomów. Najzwyczajniej w świecie nie zaciekawił mnie ten tytuł, żeby po niego wcześniej sięgnąć. Przełamałem się za sprawą pozytywnych słów na temat serii. Oczekiwałem przede wszystkim strawnej historia, dużo akcji i jeszcze więcej specyficznego humoru. Czy tak było?

Pierwsza historia rozpoczyna się dość specyficznie (pierwszy plus). Z piwnicy Harley wydostają się zmutowane mrówki, które przywracają do życia swego rodzaju bóstwo. Jak to bywa u samozwańczych bóstw z zamierzchłych czasów, wracają do życia i chcą władać wszystkim. Nie ważne czym, po prostu chcą być władcami. Zadaniem Harley jest powstrzymanie go. Nie jest to najlepsza kandydatka do tak poważnego zadania, ale jej niekonwencjonalne podejście bardzo dokładnie ukazuje bezsens zamiarów ze strony typowego łotra. Harley nie tylko uświadamia jak bezcelowe jest podbijanie świata, którego się nie zna, ale od razu serwuje, w dość humorystyczny sposób, jego rozwiązanie. Muszę przyznać, że pomysł scenarzystów przypadł mi do gustu. Rozwiązanie w wykonaniu Harley było charakterystyczne dla tej postaci i mające rację bytu. Zapewne, gdyby zadanie zgładzenia owego przeciwnika należało od początku do końca w rękach JL, skończyłoby się na tradycyjnym klepaniu po plecach, co zostało zobrazowane na przykładzie Power Girl.

Kolejna historia była już mniej humorystyczna. Scenarzyści poruszyli dość poważny problem dotyczący biednych zamieszkujących ulice Nowego Jorku. Od początku sprawa jest przedstawiona w poważniejszym i mroczniejszym tonie. Nie oszukujmy się. Jest to problem, na który możemy natknąć się prawie na każdym kroku w większej lub mniejszej miejscowości. Przedstawienie historii w takich, a nie innych barwach, było bardzo dobrym posunięciem.

Rząd szuka rozwiązania na panującą biedotę. W tym celu zwraca się do pewnej kobiety, której imienia nie zapamiętałem. Nie było to istotne z punktu fabularnego, nie ważne. Wspomniana persona ma rozwiązanie. Zwraca się z zadaniem do grupy kanibalów, których nie trzeba długo namawiać. Wyżerka, za którą otrzyma się zapłatę. Kto by nie chciał takiej roboty? Harley zostaje wciągnięta w historię, kiedy problem biedoty został praktycznie rozwiązany. Sam udział Harley w całej sprawie nie jest długi. Bardzo szybko przechodzimy do kulminacji wątku. Nie przeszkadza mi to, ponieważ obeszło się bez zbędnych upychaczy.

W międzyczasie wprowadzone zostały dwa wątki fabularne: Davos, kobieta z alternatywnej przyszłości, w której Batman zginął z rąk Harley. Kobieta wygrywa zawody. Otrzymuje możliwości podróży w przeszłość, aby osobiście poznać Batmana. Davos nie chce na tym poprzestać. Postanawia uratować swój autorytet powstrzymując Harley. Drugi wątek dotyczy Harley Sinn. Otrzymuje nietypową misję, której wypełnienie zwróci Sinn wolność. Od razu czuć tu pójście na łatwiznę i posłużenie się popularnym motywem z „Suicide Squad”.

Miałem obawę wobec obydwu wątków. Każdy z nich wskakiwał po 2-3 strony do aktualnie toczących się historii i nagle urywał. Obawiałem się, że żadne z nich nie otrzyma konkretnego rozwinięcia i zakończenia w tym tomie. Niestety tak było w przypadku historii z Harley-Sinn.

Pełnego zakończenia doczekał się pierwszy wątek, który od samego początku zainteresował mnie. Napięcie było budowane stopniowo, a historia z każdą wzmianka robiła się ciekawsza. Konkretne rozwinięcie nastąpiło po zakończeniu sprawy kanibali i biedoty. Starcie Davos z Harley przebiegło dynamicznie i humorystycznie. W finale historii scenarzyści obalili kolejny bezsensowny motyw fabularny, popularny wśród historii komiksowych (np. Flash), jakim jest cofanie się w czasie, żeby naprawić błędy z przeszłości. Niebanalny, a zarazem prosty zabieg, który zakończył wątek w inny sposób niż klasyczne szarpanie się.

Szczerze mówiąc nie spodziewał się aż tak dobrych historii na łamach „Harley Quinn”. Scenarzyści świetnie odnajdują się w poważniejszych, jak i luźniejszych historiach. Duża dawka humoru nie wadzi tu ani przez chwilę. Conner i Palmiotti rozumieją specyficzność charakteru Harley i bardzo dobrze przekładają go w swoich historiach. Ogromnym zaskoczeniem były niekonwencjonalne metody Harley Quinn zastosowane w każdej historii. Bardzo dobra odmiana od zwykłego mordobicia pomiędzy superbohaterami i łotrami. Lektura tego komiksu uświadomiła mnie, że popełniłem błąd olewając poprzednia dwa tomy. Obiecuję poprawę!

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu.

Recenzje pozostałych komiksów wydanych w ramach DC Odrodzenie.