Batman Mroczny Rycerz: Rasa Panów

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

O Powrocie Mrocznego Rycerza i jego ogromnym wpływie tak na postać Batmana, jak i na całe medium komiksowe chyba nie muszę pisać. Nieco gorzej miał się jego sequel, Mroczny Rycerz Kontratakuje, który w mojej ocenie był przyjemnym, choć dalekim od perfekcji oryginalnej opowieści Franka Millera komiksem. Autor 300 tworząc ponurą wizję Batmana w wieku emerytalnym, osadzoną w świecie, w którym herosi są jedynie echem przeszłości, a nawet jawią się jako zagrożenie, stworzył sobie własne uniwersum, którym niepodzielnie rządzi. Do dwóch wyżej wymienionych tytułów dołączył prequel Ostatnia Krucjata i kontynuacja całości o podtytule Rasa Panów. Czyżby więc Miller wziął się za odcinanie kuponów, czy wprost przeciwnie- rozwinął swoją wizję?

Batman znika z ulic Gotham. Po raz kolejny. A przynajmniej tak sądzi opinia publiczna po jego trzyletniej nieobecności. Gdy pojawia się jak diabeł z pudełka, okazuje się, że to nawet nie on, a jego podopieczna, a sam Wayne rzekomo nie żyje. Nagły powrót przyćmiewa jednak nadejście globalnego zagrożenia, które przyćmiewa swą potęgą nawet Supermana. Kandor w mitologii Ostatniego Syna Kryptona stanowi pewien wyrzut sumienia na nieskazitelnej tkaninie szlachetnych czynów herosa. Bo może i ratował on sam lub u boku Ligi cały świat i wszechświat wiele razy, ale przez wiele, wiele lat nie potrafił wydobyć z kosmicznej butelki jedynego ocalałego miasta swej rodzinnej planety. Jak pisałem wyżej, Frank Miller stworzył sobie własne uniwersum, w którym może wszystko, a więc może i przedstawić nieco inną wersję uwolnienia Kandoru ze szklanej niewoli. A raczej części mieszkańców tego miasta i to tej części, która nie powinna wychodzić na światło żółtego słońca. Współplemieńcy Supermana są bowiem na poły sekciarską grupą, głoszącą supremację nad rasą ludzką, udowadniając to między innymi wysadzeniem Kremla. Naprzeciw nich stajen tylko coraz starszy Batman ze swoimi sprzymierzeńcami, którzy również mają lata świetności za sobą.

Miller nie może odpuścić sobie skomentowania spraw społecznych i politycznych. Nie bez powodu na kartach komiksu wypowiedzi udzielają sam Donald Trump i Hillary Clinton. Scenarzysta daje pokaz okrucieństwa psychologii tłumu, zdolnego do każdej zbrodni w razie zagrożenia, przedstawia konformizm rządzących i delikatnie też wspomina o równości płci, co stoi w opozycji do oskarżeń go o seksizm i uprzedmiotawianie postaci damskich. Rasa Panów nie jest więc prostym czytadełkiem, a całkiem ambitną odskocznią od regularnych serii. Jeśli tak będzie prezentował się Superman Year One, który został już jakiś czas temu zapowiedziany, to z chęcią poznam pierwsze lata Kal- ela ponownie.

Frank Miller jest charakterystycznym autorem, zarówno pod względem prowadzenia narracji, jak i kreślenia rysunków. Za szczyt jego twórczości rysowniczej uznaję serię Sin City, gdzie czarno- białe plansze zawierały więcej treści niż wielobarwne kadry innych autorów. W Rasie Panów towarzyszą mu dwaj inny twórcy- John Romita Jr. i Andy Kubert. Romita młodszy to twórca miejscami podobny do Millera, ta same kanciaste twarze, podobny sposób przedstawiania sylwetek i ogólna estetyka tła. Prace jego mogliście zresztą podziwiać w Ostatniej Krucjacie, gdzie udało mu się zachować klimat serii. Sam Frank również pokazuje na co go stać, choć we fragmencie poświęconym córce Supermana zdecydowanie nie wznosi się na wyżyny, choć za pomysł ze zbroją dla Człowieka ze Stali należy mu się głęboki ukłon. Jeśli ktoś jednak nie preferuje nieco mniej indywidualną kreskę, niech spojrzy na prace Andy’ego Kuberta, który nieco łagodzi rozpoznawalne prace swoich kolegów.

Batman Mroczny Rycerz: Rasa Panów to komiks warty uwagi, przywracający godność legendzie Powrotu Mrocznego Rycerza. Frank Miller pokazuje, że wciąż trzyma formę, choć uczciwie trzeba przyznać, że nie jest to szczyt jego możliwości. Motyw z faszystowskimi Kryptonijczykami, symboliczny powrót Ligi Sprawiedliwości i swoisty konflikt pokoleń pokazuje, że to opowieść ta, to coś więcej niż kolejną opowiastka superhero. Z kolei finalny punkt przełomu w życiu Bruce’a mogą sugerować, iż to nie koniec przygody Millera z Mrocznym Rycerzem. Wszak, jak mawia klasyk- nic nigdy się nie kończy. Egmont całkiem niedawno zapowiedział same perełki spod znaku Obrońcy Gotham- niech więc Rasa Panów będzie przedsmakiem do chociażby Batman Damned.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu.