Superman tom 4: Czarny świt

5.00 avg. rating (99% score) - 4 votes

W mediach promuje się żywność ekologiczną, najlepiej od lokalnych dostawców. W odstawkę idą korporacje, a popularność zdobywa babuleńka handlująca produktami ze swego poletka. Jednak czy lokalni, zaufani przedsiębiorcy są godni zaufania? Hamilton, czyli miasteczko, w którym zamieszkują Kentowie to sielankowa mieścina, gdzie pozytywne sąsiedzkie relacje są czymś naturalnym, a wzajemne dzielenie się dobrami własnej produkcji stanowi pewien rytuał. Czy to miejsce dla Supermana, jego żony i co najważniejsze, jego syna przejawiającego zdolności Kryptonijczyków? Czy może heros jego miary musi żyć w warunkach nieco bardziej kosmopolitycznych?

Superman i Batman od zawsze byli przyjaciółmi, jednak fakt, iż obaj są ojcami, a ich synowie różnią się od siebie jeszcze bardziej niż oni, nadaje tej relacji nowy charakter. Konkurencja między Kentami i Wayne’ami jest wyraźna, na szczęście ma ona już mniej brutalny charakter niż na początku. Zdarzają się nawet przyjacielskie wizyty, lecz gdy po jednej z nich znika Batman a przyjaźni obywatele zaczynają niepokojąca się zachowywać, klimat nieco się zagęszcza.

Aby pokonać Supermana, teoretycznie wystarczy kryptonit, lecz nawet wtedy nie ma pewności, że pędząca w stronę twarzy krytponijska pięść nie dosięgnie celu. Mieszkanie na prowincji, wśród spokojnej społeczności nieco uśpiło zmysły Supermana. Na szczęście zawsze jest Batman z jego podejrzliwością i dostrzeganiem we wszystkim potencjalnego zagrożenia. Sąsiedzi mogą okazać się bowiem nielojalni, a nawet groźni. Szczególnie jeśli za ich działaniami stoi ktoś potężny na tyle, by opanować Kryptonijczyka.

Peter J. Tomasi to człowiek, który sprawił, iż znów zacząłem wierzyć w postać Człowieka Ze Stali. Dotąd moją nadzieję na dobrą historię z jego udziałem pokładałem w rozmaitych Elseworldach, Odrodzenie traktując jedynie jako naprawę fatalnej sytuacji Supermana z New 52!, bez wielkich fajerwerków. Tomasi nie dokonuje gwałtownych rewolt, nie zmienia diametralnie wizerunku bohatera. Czyni coś znacznie lepszego- opierając się na klasyce, czerpiąc garściami z dziedzictwa Supermana, dodaje od siebie nowych barw, jak rodzinne relacje i tym samym nowe zagrożenia czyhające na najbliższych Kal- ela, które nie są tak jawne, jak Brainiac czy Doomsday.

Obecnie za Atlantykiem przygody Supermana pisze Brian Michael Bendis. Artysta ten nie jest w swej najlepszej formie, co ma miejsce już od Civil War II Marvela, więc cieszmy się, iż u nas trwa jeszcze run Tomasi’ego. Nie jestem fanboy’em Kal- ela ale lektura Supermana Tomasiego sprawia mi satysfakcję. Czwarty tom noszący tytuł Czarny świt jego runu mieści się w jego familijnym spojrzeniu na bohatera, a jednocześnie wprowadza sporo heroicznej akcji. Na pewno zachęca do śledzenia dalszych przygód Ostatniego Syna Kryptona, przynajmniej do momentu zmiany scenarzysty.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu.

Recenzje pozostałych komiksów wydanych w ramach DC Odrodzenie.