Batman. Rozbite miasto i inne opowieści

5.00 avg. rating (99% score) - 2 votes

Brian Azzarello jest jednym z moich ulubionych scenarzystów. W ciemno biorę kolejne pozycje wychodzące od niego dla DC Comics. Do dziś scenarzysta zaskakiwał mnie licznymi nietuzinkowymi pomysłami. Czy Azzarello udało się przy tej pozycji?

W Batman. Rozbite miasto i inne opowieści” znajdziemy kilka niezależnych od siebie historyjek. Główna opowieść została zatytułowana „Rozbite miasto” i liczy sobie aż 6 numerów. Z początku proste, niepozorne śledztwo, które z kadru na kadr coraz bardziej się zawija, a Batman musi wytężać swoje zmysły, żeby dojść do sedna sprawy. Niestety im dalej w las, tym akcja stoi tak na prawdę w miejscu. Całkiem niezłym pomysłem było przybliżenie morderstwa do tragedii, która dotknęła Bruce’a w młodzieńczym wieku. Zagłębiliśmy się dzięki temu w charakter głównego bohatera i spojrzenie na sprawę z innego kąta. Niestety monologi wygłaszane przez bohatera za każdym razem traciły na wartości, aż zaczęły irytować czytelnika.

Przez całość historii przecisnęło się dość dużo bohaterów. Przy części z nich Brian mógł zwyczajnie zrezygnować, ponieważ ich obecność nie wnosiła nic wartościowego do historii. Szczególnie Killer Crock, którego rola ograniczała się wyłącznie do regularnego odwiedzania dentysty.

Najlepszy w historii był finał. Myślę, że prawie nikt nie spodziewał się takiego zakończenia. Jednak to za mało, aby przekonywać do sięgnięcia po komiks.

Znacznie lepiej prezentują się dodatkowe historie pojawiająca się w „Rozbite miasto”. Warto sięgnąć po „Rycerz zemsty”, którego akcja osadzona jest w alternatywnej rzeczywistości, gdzie maskę Batmana dzierży Thomas Wayne’a, a rolę Jokera Martha. Jest to znacznie mroczniejsza historia od poprzedniej, w której Batman nie ogranicza się przy zadawaniu śmiertelnych ran. Wersja tamtejszego Jokera jest na prawdę przerażająca, dzięki czemu stanowi prawdziwego zagrożenie na przedmieściach Gotham. Tu możemy mówić o pełnym zadość uczynieniu ze strony Azzarello za poprzednią historię.

Pozwolę sobie przemilczeć „Spadek”, które nie było dość ambitną historią. Warto natomiast zwrócić uwagę na „Blizny”, historii przybliżającej spotkanie Batman z Zaszem. Z pozoru nie jest to ambitna historia, nie wnosi nic ciekawego do życia któregokolwiek z dwójki bohaterów, lecz warto rzucić okiem stronę graficzną, która prezentuje się całkiem klimatycznie. Fani Sin City będą zadowoleni.

Niestety nie jestem fanem tego zbioru. Uważam pozycję za gorzej niż przeciętną i mało broniącą się, aby inwestować w ten zbiór historyjek. Całkiem niezła historia „Rycerz zemsty” to zdecydowanie za mało, aby namawiać do zakupu. Jeśli zależy Wam na powieściach Batmanowskich, lepiej ulokować swoje fundusze w pozycje „DC Odrodzenie”, zwłaszcza w run Tom Kinga.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu.