Planetary tom 1

5.00 avg. rating (99% score) - 3 votes

Uniwersum DC to świat przeogromny. Przeciętny czytelnik wie o bohaterach związanych z Ligą Sprawiedliwości, o pozaziemskim sporze Nowej Genezy i Apokolips i trochę o alternatywnych światach. Zapomina często się o świecie z Sandmana, a ostatnimi czasy i ze Strażników. Ten ogrom to jednak drobnostka przy wizji Warrena Ellisa w Planetary. Międzywymiarowej epopei, czerpiącej szczodrze nie tylko dziedzictwa komiksowego.

Głównymi postaciami Planetary są trzy oryginalne postaci. Pierwszą z nich jest niejaki Elijah Snow. Mężczyzna w bieli z sarkastycznym humoru i niejasną przeszłością. Ellis zdecydowanie wysuwa go ponad Jakitę Wagner i Bębniarza, czyli dwoje pozostałych bohaterów. Kobieta to obdarzona nadnaturalnymi zdolnościami. Bębniarz z kolei to materiał na osobną opowieść. Nieodgadniony, sprawiający wrażenie szaleńca mężczyzna miejscami jest w ogóle niezauważalny, a momentami kradnie całe show. Skuteczne uzupełnienie wyrazistego Snowa i energicznej Wagner. Mamy więc główne trio. A co z pozostałymi bohaterami? Wszak troje to za mało, jak na komiks o tej skali. Doktor Brass czy Jack Carter biją na głowę lwią część superbohaterów, częstokroć schematycznych i przewidywalnych.

Uważny czytelnik zauważy zapewne sporo easter eggów. Warren Ellis nie ogranicza się tylko do klasycznych nawiązań jak te do Ligi Sprawiedliwości, Godzilli czy Sandmana. Historie osadzone są w różnych konwencjach. Mamy awanturniczą przygodę, kosmiczne batalie i powoli toczące się śledztwo w jednym. To wszystko wyniesione na skalę multiwersalną, a nawet więcej. Jeśli to w ogóle możliwe. Kryzys na Nieskończonych Ziemiach czy Tajne wojny to przy tym dość kameralne historyjki. Nie obawiajcie się jednak przesytu formą. Ellis nie uderza nas w twarz pseudo-inteligenckimi fabułkami, a przedstawia coś, przy czym można się dobrze bawić, ale nie rechotać z paczką słonych przekąsek w ręce. To nadal rozrywka, lecz rozrywka godna miana prawdziwej literatury. Pierwotnie nieco dziwiłem się, że komiks ten wydany był w ramach DC Deluxe. Wszak głównymi przedstawicielami tego formatu były pozycje z Batmanem i Supermanem na czele. Planetary bliżej do dzieł z Vertigo, jednak solidniejszy format to błogosławieństwo dla czytelnika. I żal, że dzieła jak Kaznodzieja czy 100 naboi nie mogą pochwalić się tym samym. Choć może to lepiej dla naszych portfeli…

John Cassaday to autor mający swoje lepsze i gorsze okresy. Znany u nas chociażby z Astonishing X-Men rysownik tutaj zdecydowanie cieszy się wysoką kondycją artystyczną. Ujęcie wydarzeń mających miejsce na łamach Planetary kusi do przesady. Do stworzenia rysunków rozdmuchanych, pełnych niepotrzebnych detali wystarczy dobry, lecz pozbawiony większej pomysłowości rzemieślnik. Ot wykonawca rysunków. Do wysmakowanych, odpowiednio skonstruowanych kadrów trzeba zatrudnić kogoś bardziej wysublimowanego. I taki jest tutaj John Cassaday. I szkoda, że nie wszystkie owoce jego pracy są tak sycące i soczyste. Planetary poszczycić może się doskonałymi okładkami. Co tydzień widzę nowe komiksy i ich warianty okładkowe, lecz rzadko któreś dzieło robi na mnie wrażenie porównywalne do tych od Cassaday’a i Laury Martin. Chcesz wiedzieć, co spodziewać się po tym tytule? Zerknij sobie na okładki. Ich różnorodność mówi wszystko.

Przedmowę to powyższego albumu napisał Alan Moore i jest to przedmowa bardzo pochwalna. Jeżeli ktoś taki, jak twórca Strażników cokolwiek chwali, to bądźcie pewni, że jest to co najmniej godne uwagi. I takie właśnie jest Planetary. Kolejny tom zapewne zostanie wydany po Ostatnim Kryzysie i zapowiedzianym Batman: The Dark Prince Charming lecz złożoność tego albumu jest na tyle duża, iż jego lektura może być powielana. Po udanym Transmetropolitan na nasz rynek trafił kolejny kamień milowy w twórczości Warrena Ellisa. Autor ten niknie nieco przy wyżej wspomnianym brodaczu z Northampton czy równie wielbionym Grant’ie Morrisonie. To, co jednak tworzy, powinno znaleźć się na półce obok dzieł obu panów, oczywiście z godną dla nich ekspozycją.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu.