Suicide Squad – Ziemianie w ogniu. Tom 4

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

W tym miesiącu ukazał się 4 tom przygód jednej z najniebezpieczniejszej i nieobliczalnej drużyny świata – Suicide Squad. Tym razem głównym punktem programu jest generał Zod, który dotychczas był przedstawiany jako przerysowana zabójcza broń pozbawiona swojego zmysłu strategicznego. Czy kryptończyk w końcu odzyskał dawny blask chwały? Przyjrzyjmy się bliżej czwartemu tomowi przygód!

Historia zaczyna się od spotkania Amandy Waller i Lex Luthora, które zostało zapowiedziane pod koniec zeszłego tomu. Dialog jest intrygujący, a towarzyszące okoliczności zaskakujące i dynamiczne. Końcem końców Amanda wchodzi w posiadanie potężnej broni, która pozwala jej podporządkować sobie generała Zoda. Cenny nabytek do oddziału Waller. Wydawać by się mogło, że z tak potężną bronią będzie niepokonana? Nic bardziej mylnego!

Dotychczas Zod przedstawiany był jako bezmyślna istota, którego postura przewyższała pozostałych bohaterów kilkukrotnie. Na części kadrów można było porównać jego posturę z Marvelowym Hulkiem. Nie pasowała mi ta kreacja. Wychowałem się na generale, którego strategiczny zmysł bił pozostałych bohaterów DC na głowę. Ten tom rehabilituje wszystko. Zod przełamuje dotychczasową otoczkę bezmyślnej istoty. Powraca genialny strateg, któremu udaje się uwolnić z pod niewoli Waller i zajść za skórę naszym złoczyńcom.

Wątek Zoda nie jest jedynym motywem przewodnim tego tomu. Dodatkowo nasi „bohaterzy” muszą uwikłać się z rosyjskim więzieniem meta ludzi, uporać się ze szpiegiem w oddziale Waller, czy wyborem nowego dowodzącego Oddziałem Samobójców (wybór na pewno Was zaskoczy!).

Akcji w tym tomie nie brakuje, lecz chciałbym zwrócić uwagę na jeden z pobocznych wątków, który jest uroczy. Mowa o miłosnej relacji Enchantress i Killer Croca porównywalnej do Pięknej i Bestii. Relacja opiewa ogromnym zrozumieniem ze strony obojga, prócz tego umożliwia nam ujrzenie Croca od strony uczuciowej. Scenarzysta coraz bardziej odbiega od wizerunku typowej bestii, co osobiście bardzo mi odpowiada.

Czy warto sięgnąć po „Suicide Squad – Ziemianie w ogniu”? Początkowo nie byłem w pełni przekonany do serii „Suicide Squad” kontynuowanej w Rebirth. Im dalej w las, tym bardziej przekonuję się do serii. Po 4 tomie mogę powiedzieć, że jestem w pełni przekonany do tytułu. Dużo dynamicznej i zaskakującej akcji z fajnie prowadzonymi postaciami (nawet polubiłem Amande). Cieszę się, że w tym tomie Zod przeszedł diametralną zmianę, a poprowadzona z nim historia stanowi raptem wprowadzenie do większego motywu mający wpływ na świat DC (więcej m.in w serii z Supermanem).

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu.

Recenzje pozostałych komiksów wydanych w ramach DC Odrodzenie.