Lobo oraz Kojot i Struś Pędziwiatr (Crossover DC i Looney Tunes)

Wiedzieliście, że Kojot zlecił Lobo zabicie Strusia Pędziwiatra? Nie kłamię! Do spotkania, czy też zlecenia, doszło w komiksie „Lobo/Road Runner Special” z 2017 roku.

SPOILEROWE streszczenie

Nim doszło do spotkania postaci z różnych światów, na początku poznaliśmy traumatyczną genezę Kojota i Strusia. Oboje, jako zwykłe zwierzęta, zostali porwani i poddawani serii eksperymentów. Przeprowadzone testy wpłynęły na ich genetykę aż zostały bardziej inteligentnymi formami życia.

Kojot wyróżniał się inteligencją na tle reszty „królików doświadczalnych”. Zaaranżował zbiorową ucieczkę, a potem poświęcił życie na zjedzenie Strusia Pędziwiatra. Jak możecie się domyśleć, jego cel nie został zrealizowany.

Kojot poleciał w kosmos, gdzie spotkał Lobo. Oferując mu dużo pieniędzy, zlecił mu zabicie Strusia. Od czego są zawodowcy, co nie? Lobo był w trakcie realizowania innego zlecenia, związanego z Zielonymi Latarniami, więc grzecznie wymienili się.

Lobo dzielnie starał się wypełnić kontrakt. Nic z tego. Nie zabił Strusia. Każda jego próba kończyła się śmieszną klęską. Ale Kojot nie ma powodów do smutku. Na końcu historii zdobył pierścień Zielonych Latarni. Może z tym artefaktem osiągnąłby swój cel?

Wrażenia z komiksu

Komiksowe spotkanie było szalone, energiczne i pełne humoru, o czym najlepiej przekonacie się czytając kolejne akapity, w których streściłem przebieg komiksu. Ale w historii jest sporo mroku i smutku, którego nie spodziewałem się tutaj. Pierwsza część przypominała mi tanie horrory, które zapewniły świeże spojrzenie na kreskówkowe postacie i nienaciągane wplecenie bohaterów jednego świata w drugi. Nawet momentami cierpienie zwierząt skłaniało mnie do refleksji i współczucia. Jednak szybko się o tym zapominałem, ponieważ spotkanie Kojota i Lobo tak nakręca akcję, prowadzi do tylu szalonych momentów, że ciężko oderwać się od komiksu i chce się więcej szaleństwa. Całość to jazda bez trzymanki, na którą liczyłem.