Empireum X-Men

Jestem zachwycony pracą Hickmana nad X-Menami. Jego podejście do świata mutantów w Marvelu wniósł nową głębię i znaczenie. Z zapałem pochłaniam kolejne wydania z serii „Świat X”. Jednakże, moje zainteresowanie osłabło podczas czytania „Empireum X-Men”. Dlaczego?

Ten komiks to zbiór historii pobocznych z wydarzenia „Empireum”, gdzie Mutanci walczą z inwazją Cotati na Genoszę, która ma na celu zdobycie wibranium. Przeciwnicy z kosmosu napotykają na trudności, spotykając na swojej drodze różne grupy o sprzecznych celach – w tym zombie!

Początkowe partie komiksu, za które odpowiada Hickman, są zachwycające. Scenarzysta wykreował mocne podstawy pod konflikt z udziałem Scarlet Witch, eksplorując emocjonalne blizny Wandy i pokazując jej walkę z własnym sumieniem. Następstwa jej działań są katastrofalne, co podkreśla niebezpieczeństwo manipulowania magią. Początek jest mroczny i przygnębiający, ale następnie fabuła rozwija się w innym kierunku.

Za dalsze rozdziały „Empireum X-Men” odpowiadają inni scenarzyści, co widać po zmianie tonacji opowieści na bardziej swobodną i czasami humorystyczną. Akcja przyspiesza, przypominając grę „Plants vs Zombies”, gdzie cztery różne grupy spotykają się w konflikcie, ale ich cele szybko tracą na znaczeniu. Historia ewoluuje w chaotyczną walkę, pozbawioną subtelności. Pomimo chwilowych momentów kreatywności, jak demoniczne wojska Magik, fabuła skupia się na walce, zaniedbując głębsze wątki. Tylko Magick i Angel zdołali przykuć moją uwagę. Ich charakterystyczna charyzma i bojowy potencjał wyróżniały ich spośród innych postaci, dostarczając kilka dobrych i zabawnych scen (choć humor Angela, oparty częściowo na miłosnych podtekstach w stosunku do starszych kobiet, nie do końca odpowiadał moim preferencjom).

Komiks cierpi na brak wyjaśnień dotyczących głównego konfliktu. Nie dostarcza informacji na temat rasy Cotati, ich celów ani przyczyn konfliktu z mutantami. Skupienie na akcji spowodowało, że głębsze znaczenie zostało zaniedbane. W przeciwieństwie do głównej serii X-Men, która podkreśla ważność mutantów w świecie Marvela, „Empireum X-Men” traktuje ich marginalnie, oferując przeciętną rozrywkę bez większej wartości. Nic, co znacząco wzbogaca świat X-Menów czy ogólnie uniwersum Marvela. Można to traktować raczej jako ciekawostkę, nie jako istotny element wypełniający luki.

Dziękuję TaniaKsiazka.pl za przekazanie komiksu do recenzji. Sklep nie miał wpływu na moje wrażenia i recenzję.