Przeznaczenie X (Opinia)

Przeznaczenie X”? X-Meni nadal w formie!

„Przeznaczenie X” to kolejny nowy rozdział w świecie mutantów (tak, znowu). Tym razem obserwujemy działania dwóch drużyn: jedna mierzy się z MODOK-iem, a druga bierze na cel organizację Orchis, co jest kluczowe dla przyszłości mutantów, bo właśnie zapadają decyzje o dużym znaczeniu. Choć w tomie brakuje momentów, które definitywnie zmieniłyby losy świata, to zdecydowanie ustanawia on solidne fundamenty pod przyszłe wydarzenia.

Bawiłem się przy tym komiksie naprawdę dobrze, głównie dzięki świetnie zarysowanemu zagrożeniu i interesującym konfiguracjom drużyn wysyłanych do jego rozwiązania. MODOK był dla mnie zawsze memicznym złoczyńcą przez swój wygląd i absurdalny sposób działania, ale Dugganowi udało się przedstawić go tak, że jego aura szaleństwa i nieprzewidywalności w końcu wybrzmiewa. Jego wątek nie jest zbyt rozbudowany ani długi, ale prowadzi do ciekawego miejsca, z którego może wyniknąć naprawdę sporo dobrych historii. Szkoda tylko, że kończy się tak szybko i trzeba czekać na dalszy rozwój.

Świetnie wypada również wątek organizacji Orchis, decyzji jaki zapadają, bo przebieg rozmów jest zwięzły, ale jak dobrze poprowadzony dialogami trzymającymi w napięciu. Ale i tak najbardziej przyciągnął mnie wątek z żeńską drużyną mutantów (Jean Grey, Polaris, Rogue i X-23). Ich akcja przypomina najlepsze „heist movies”: efektowny wjazd na siedzibę wroga, kreatywne wykorzystywanie mocy i seria sprytnie zaplanowanych działań, które w teorii są przekombinowane, ale w praktyce sprawiają ogromną frajdę. Całość dodatkowo wzmacnia świetnie napisany wątek Laury, nawiązujący do jej historii z czasów krypty. To emocjonalny epilog, który w ładny sposób domyka pewne wątki i dodaje im odrobiny sentymentu.

Warstwa wizualna znowu na wysokim poziom: żywą paleta barw, dobrze oddanymi proporcjami postaci, dopieszczona architektura, bogate tła, znakomicie oddawane emocje bohaterów i dynamika akcji z widowiskowym przedstawieniem zdolności bohaterów. Lubię taki styl rysunków, zupełnie nie miałem do czego się przyczepić, a tylko cieszyć oczy!

Dziękuję Egmont za komiks. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.