Dark Knights of Steel II #2 (Opis, opinia)

Drugi zeszyt kontynuacji „Dark Knights of Steel” jest dobry!

TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY

Kolejny zeszytem Taylor rozstawia pionki na szachownicy, poświęcając więcej czasu nie tyle bohaterom na zapoznanie się z Aquamanem, co pogłębianie samej intrygi – ktoś zaraża Kryptończyków w najmniej oczekiwanych momentach i robi to na tyle umiejętnie, że podejrzenia padają na nie byle jakie postacie (ładnie skomplikowała się relacja z Amazonkami!).

Intryga jest dobrze prowadzona, ale… za szybko Taylor odsłania karty, czego nie spodziewałem się – przyzwyczaił mnie do innego tempa wydarzeń, nie do końca rozumiem jego zabieg. Rewanżuje to zabawia relacjami postaci, które są tak zawiłe jak świński ogon – Aquaman na miejsce klasycznych Supermana (czyt. wychowany przez Kentów), z kolei rodzice Oracle… to musicie sami odkryć, żeby otworzyć szeroko usta podczas czytania!

Taylor lubi bawić się postaciami, relacjami między nimi. Prawie zawsze to jego as w rękawie, którym potrafi zrobić dosłownie wszystko. Tylko… czy Aquaman wychowany przez Kentów to przepis na coś świeżego, innowacyjnego, twórczego dla elseworldu? Nie wydaje się to koncepcja odbiegająca do dobrego Arthura z głównego kontinuum, ale mam nadzieję, że jestem w dużym błędzie.