Batman TAS: Odcinki 20&21 (Feat of Clay) – Opinia

Odświeżyłem sobie dwuodcinkową historię „Feat of Clay” w „Batman TAS”. Wypada odrobić pracę domową skoro twórcy filmu „Clayface” inspirowali się tą historią!

Nadal, po tylu latach, to jedna z lepszych historii w świecie Batka – a już na pewno z udziałem Clayface’a. Mocna, mroczna historia, wywołująca gęsią skórkę w kilku miejscach: od bliższego pokazania facjaty Matta, po obnażanie mrocznej strony gangsterów, którzy nie zważają na dobro innych w interesach. Im dalej w las, tym bardziej historia idzie w kierunku dreszczowca, a jej przekaz dołuje – można krytykować Clayface’a z wielu powodów, ale to co go spotyka… no nie da mu się nie współczuć, a miejscami kibicować!

Historia Clayface’a to rollercoaster emocjonalny po wszystkim co spotyka tego aktora. Ale nie zapominajmy o wątku Wayne’a, który jest tu nieźle rozpisany – wielkie WTF, kiedy zostaje wrobiony, sporo fajnego kombinowania przez fatalne położenie Batka w całej sprawie. Rezultat sprawy jest oczywisty, ale dojście do punktu kulminacyjnego tak wyboiste, nieschematyczne, BatStrategiczne, aby pokazać gdzie raki zimują przeciwnikowi, z którym nie ma szans fizycznie, że po prostu

Te dwa odcinki, nawet wyrywkowo, to „must have” dla każdego, kto chce poznać Clayface’a bez konieczności czytania dziesiątek komiksów o nim. Solidna geneza, właściwy klimat, gruntowne przedstawienie charakteru wraz z wewnętrzną przemianą i ukazanie pełnego potencjału, po którym trudno nie polubić Gliniaka. Wyłącznie można przyczepić się, jak z Gliny mogą powstać prawdziwe ostrza.

Eh, no dobra! Odcinki ciężko potraktować wyrywkowo… przecież po nich i tak obejrzycie „Batman TAS” w całości, bo jest to za dobre BatKino na małym ekranie