We wnętrzu Ziemi (Opinia bezspoilerowa)
Bardzo lubię dzieła kultury oparte na teorii pustej Ziemi, no cóż jestem fanką Verne’a. Sięgając więc po komiks „We wnętrzu Ziemi” autorstwa Jean-Davida Morvana (scenariusz) i Rafaela Ortiza (rysunki), wydany przez Egmont, byłam zaskoczona, że oparto go na literaturze Edgara Rice’a Burroughsa. Do tej pory kojarzyłam go przede wszystkim z historią o Tarzanie oraz cyklem „Księżniczka Marsa”.
Akcja komiksu rozpoczyna się w 1917 roku. Genialny naukowiec Abner i młody awanturnik David testują maszynę, która ma umożliwić przemieszczanie się głęboko pod ziemią. Czy wszystko idzie zgodnie z planem? Oczywiście, że nie. Zamiast spokojnego eksperymentu bohaterowie trafiają do Pellucidaru, niezwykłego świata ukrytego we wnętrzu Ziemi. A tam czeka na nich wszystko, czego można spodziewać się po porządnej przygodowej historii: bujna roślinność, dziwne stworzenia, latające potwory, dziwaczni mieszkańcy i bezwzględni władcy. A wspominałam o dinozaurach?
Fabularnie to świetna przygodowa historia, dynamiczna i pełna typowych dla swoich czasów archetypicznych bohaterów. Fani gatunku spokojnie będą zachwyceni, ale ci, którzy oczekują bardziej pogłębionej historii czy rozbudowanej psychologii postaci, mogą poczuć się nieco rozczarowani. Mamy tu typowego starszego uczonego, młodego, dzielnego i odważnego poszukiwacza przygód o nieskazitelnym charakterze oraz… seksbombę w postaci dzikiej dziewczyny o idealnych kształtach, będącej uosobieniem ówczesnego wyobrażenia o idealnej kobiecie – czyli seksownej, ale jednocześnie oddanej mężczyźnie. Pisał to facet żyjący na przełomie XIX i XX wieku, więc czemu się dziwić? Nasi bohaterowie przeżywają przygody w nowo odkrytym świecie, a David – niczym połączenie Allana Quatermaina i Ricka O’Connella – ratuje siebie i innych z każdej opresji.
Graficznie komiks robi wrażenie, a rysunki przyciągają uwagę. Rafael Ortiz miał w tej historii spore pole do popisu i zdecydowanie je wykorzystał. Niesamowicie wygląda cała fauna i flora, ciekawe stwory, kreatury inspirowane dinozaurami i nie tylko robią robotę, podobnie jak cały przedstawiony świat. Jako że komiks jest bardzo dynamiczny, ruch oraz przedstawienie postaci i małpich plemion zostały świetnie pokazane. Autorzy tworzą zgrany duet, a rysunki idealnie obrazują scenariusz i historię. Super to się prezentuje! Być może na co dzień preferuję bardziej estetyczny styl, szczególnie jeśli chodzi o postacie, ale tutaj zupełnie mi to nie przeszkadzało. wręcz przeciwnie, przy tej historii taka kreska pasuje idealnie.
Sam komiks prezentuje się, jak zwykle, bardzo ładnie. Mamy tu dobrej jakości papier, solidne wydanie i ładną wklejkę, więc całość naprawdę przyjemnie się ogląda i czyta. Na uwagę zasługuje również spora część poświęcona samemu Edgarowi Rice’owi Burroughsowi. Kilkustronicowa biografia autora to nie tylko ciekawostka, ale przede wszystkim świetnie zbalansowana porcja wiedzy o jego życiu i twórczości. Możemy dowiedzieć się trochę więcej o samym Burroughsie, jego dorobku oraz o tym, skąd wzięły się historie, które do dziś inspirują kolejnych twórców. Bardzo lubię takie dodatki w komiksach, szczególnie przy adaptacjach starszych dzieł. Pozwalają lepiej poznać autora i osadzić jego twórczość w odpowiednim kontekście. Tutaj zdecydowanie jest to wartość dodana do samego komiksu. Świetna sprawa!„We wnętrzu Ziemi” to przede wszystkim świetna, oldschoolowa przygodówka, która zabiera nas do niezwykłego świata ukrytego pod powierzchnią naszej planety. Nie znajdziemy tu rozbudowanej psychologii bohaterów czy wielowarstwowej fabuły, ale też nie tego oczekiwałam. Ma być przygoda, niebezpieczeństwa, dziwne stworzenia, dinozaury i bohaterowie wpadający z jednej opresji w drugą i dokładnie to dostajemy. Jeśli lubicie klasyczne historie przygodowe, odkrywanie nieznanych światów i klimat dawnych powieści, zdecydowanie warto dać mu szansę. Mnie dodatkowo kupiło wykorzystanie twórczości Edgara Rice’a Burroughsa, efektowna oprawa graficzna i bardzo ładne wydanie Egmontu. Nie jest to komiks dla osób szukających głębokiej historii, ale jeśli macie ochotę na czystą, nieskrępowaną przygodę, „We wnętrzu Ziemi” sprawdzi się świetnie. Ja bawiłam się bardzo dobrze!
Dziękuję Egmont za komiks. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.
Tekst oryginalnie opublikowany na Serialomaniak.com

