Amerykański Wampir Tom 8

amerykański wampir tom 8

Wizerunek wampirów w popkulturze ostatnich lat stał się mocno jednokierunkowy. Stephanie Meyer i podobni jej twórcy zrobili z zabójczych krwiopijców emocjonalne istotki, obdarzone czułym serduszkiem i skłonnością do melodramatycznych czynów i wyznań. Od tej pory największą słabością wampira nie było słońce, srebro czy krucyfiks, a moda na takich właśnie neo- nieumarłych. Na szczęście znaleźli się autorzy, którzy nie zapomnieli, że wampir to krew, trumna i inne przymioty mroku. Wśród nich znalazł się Scott Snyder- autor serii Batman w New 52! czy Przebudzenia.

wraz z Rafaelem Albuquerque od samego początku pokazuje, że wampir ma mieć kły nie tylko na pokaz. Amerykański Wampir to rasowy horror, mający jednak do zaoferowania o wiele więcej niż tylko makabrę i dreszczyk. Snyder ukazał realny wpływ potomków Kaina na historię USA. Nie występujących rzecz jasna otwarcie, ale pojawiających się tam gdzie trzeba, w chwilach, które są należyte do osiągnięcia korzyści. W tomie ósmym lądujemy w samym środku Zimnej Wojny. Jest rok 1965- Stany Zjednoczone i ZSRR warczą na siebie i wygrażają pięściami. Za nami kryzys kubański, śmierć Kennedy’ego, narodziny ery hipisów, a przed- lądowanie na Księżycu. Nim to jednak nastąpi ktoś inny odwiedzi kosmos. Ktoś, kto odwiedzić powinien już dawno temu zaświaty.

Na samym początki- kim jest Skinner Sweet. Wampiry w świecie Snydera dzielą się na podgatunki. Sweet zaś jest pierwszym wampirem amerykańskim. I jak w przypadku bycia debiutantem wśród starych wyjadaczy i to na dodatek mającym przewagę- nie jest zbyt lubiany przez pozostałych. Szczególnie jeśli ta przewaga to odporność na promienie słoneczne.

Ósmy tom przynosi rozognienie potyczki z Szarym Kupcem. Potężnym osobnikiem, który, jak się okazuje, stał niegdyś po właściwej stronie, a który to z biegiem czasu stanął po stronie Bestii. Niezmiernie potężnej istoty, która jest ucieleśnieniem wszelkiego zła, a z opisów może przywodzić na myśl którąś z mitologicznym bestii- od biblijnego Węża począwszy, poprzez Uroborosa, aż do nordyckiego Nidhogga. Wasale Gwiazdy Zarannej, organizacji starającej się dopuścić do przebudzenia Bestii, łączą siły z grupą Skinnera, ale czy to wystarczy, by pokonać lepiej zorganizowane i rozumiejące swe czasy siły mroku ?

Rafaela Albuquerque zna każdy, kto miał w ręku tom Batman: Miasto Sów. Rozedrgane, sprawiające wrażenie jedynie szkicowanych kadry i specyficzna dla autora mimika sprawiają, że Sweet i pobratymcy są naprawdę wyjątkowi. Ludzcy, ale i mroczni. W tym tomie więcej grozy sieją jednak poplecznicy Bestii, prezentujący się niczym istoty z obrazów Beksińskiego.

Snyder kończy tom w zaskakujący sposób, tym samym zaprzeczając, iż nie bardzo radzi sobie z finalizowaniem swoich opowieści. Ósmy tom nie jest ostatnim, lecz jego ostatnie strony przytrzymują tajemną siłą czytelnika i nie pozwalają się oderwać ani na chwilę. Data wydania następnego tomu nie jest znana, ale bez wątpienia wyczekiwana 🙂

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu lub wybranych punktach sprzedażowych.