Tom Strong. Tom 2

Tom Strong. Pozycja ewidentnie skierowana do wyjadaczy koncepcji charakterystycznych dla komiksów dawnej ery. Z pierwszym tomem bawiłem się przednio, nie ukrywając, że nie jestem sympatykiem tego świata lub głównego bohatera. Niedawno do sprzedaży trafił drugi tom. Kolejna szansa, żeby dać porwać się w zakręcony świat Alana Moore.

Podobnie jak w pierwszym tomie, drugi składa się z kilku krótkich historyjek oraz jednej dłuższej (czy tam dwóch, szczerze zapomniałem). Luźna rozrywka w głupkowatym, acz przyjemnym tomie. Krótsze historie rzucają bohatera w wir… specyficznego zagrożenia np. musi powstrzymać inwazję ziemi przez wielgachne mrówki, czy trochę zboczoną rasę z motywami o zbliżonym podłożu. W pewnej historii pojawił się nawet amant Tesli z podziemi, który chciał ją poderwać na triki z ery kamienia łupanego – w łeb, za włosy i do wyra. W albumie nie zabrakło dłuższych, ambitniejszych historii korzystające z jednego z moich ulubionych typów historii czyli podróży w czasie i alternatywnych rzeczywistości.

Drugi tom kontynuuje ton poprzedniczki. Część głupkowatych, mało ambitnych historii dostarczających niezłej rozrywki. Część ambitniejszych historii, przy których można pogłówkować i oddać się refleksjom. Historie prezentują zbliżony poziom, utrzymane są w jednakowym stylu. W klimatach odnajdą się fani srebrnej i złotej ery komiksu. Niekoniecznie odnajdą się tu fani współczesnych historii, ponieważ jest sporo elementów gryzących po oczach. Choć nic takowego nie drażniło mnie, nadal nie jestem fanem serii. Bohaterowie są dla mnie zbyt wyidealizowani, nie reprezentują sobą nic ciekawego, świat uważam za zbyt przekombinowany i nudny.

No dobra, to skąd ta rozrywka skoro najważniejsze elementy nie odpowiadają mi? Moore łączy klimaty popularnych serii, które mimowolnie cieszą ryjka i zachęcają do poznania przebiegu akcji. Wyczuwam tu mieszankę F4, Tomb Raider, trochę specyfiki rodem z Doom Patrol. Wiele elementów jest pozytywnie dziwnych i trzeba nabrać dystansu podczas czytania. Najlepiej wyczuć to przy wariacjach w linii czasowej.

Nad rysunkami pracowali doświadczeni artyści rozumiejący ducha ery, do której odwołuje się recenzowany komiks. Świetnie poradzili sobie z odwzorowaniem klimatu, serwując całkiem starannie wykonane rysunki. Nie mam żadnych uwag.

Opinię o 2 tomie „Tom Strong” mam zbliżoną do pierwszego – dobra zabawa, ale totalnie nie widzę tu niczego, za co miałbym polubić tę serię i do niej wracać. Gdyby cały tom prezentował poziom rozdziałów o podróżach w czasie, prawdopodobnie bardziej polubiłbym całość dostrzegając tu mnóstwo ciekawych dla siebie elementów. A tak było różnie…

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego. Komiks możecie nabyć w internetowym sklepie Egmontu.