The Rock o DCU
„Oh, absolutely. I feel like not only my time as a heel in the ring in wrestling, but it was almost like the anti-hero that eventually the Rock became. I loved making Black Adam. We had a great time. Loved creating those characters and introducing other characters, as well, in that universe. Had a great time. Wish that universe well. And on to others”
Tymi słowami The Rock podsumował swoją przygodę z DCEU i perspektywę na DCU . Wypowiedź, do której nie ma co się przyczepiać, ale dająca sygnał, że The Rock, który naczekał się na debiut jako Black Adam, na 99,9% nie powróci w danej roli.
Z jednej strony szkoda, bo dobrze oglądało mi się go na ekranie. No i dzięki niemu zawdzięczamy perfekcyjny casting Brosnana jako Dr Fate (idealna rola, zero zastrzeżeń, mnóstwo pochwał), jak i po raz ostatni oglądanie Cavilla jako Supermana. Z drugiej strony… chce się powiedzieć „no i dobrze” po całym smrodzie zakulisowym o jakim czytało się, jeśli chodzi o „władzę” w DC .
Ale co trzeba oddać The Rockowi, to wywiązanie się z marketingowego „hierarchia mocy ulegnie zmianie”. Rzeczywiście, bardzo dużo zmieniło się w filmowym uniwersum po premierze „Black Adam” . Pewnie nie o to mu chodziło, ale słowa chłop dotrzymał!
źródło niusa:Gunnverse


