WOJOWNICZE ŻÓŁWIE NINJA: OSTATNI RONIN II – RE-EWOLUCJA (Opinia)

Wojownicze Żółwie Ninja: ostatni Ronin II – Re-Ewolucja„? Ciekawy pomysł na rozwinięcie, który czytał się całkiem nieźle.

Nowy Jork pogrąża się w wojnie gangów, a Casey Marie wraz ze swoimi uczniami, nowym pokoleniem Żółwi, rusza na ratunek światu. Pytanie tylko, kto właściwie zasługuje na ratunek? Na pierwszy rzut oka główna myśl nie wydaje się szczególnie innowacyjna względem oryginalnej serii, ale to wrażenie szybko okazuje się złudne, bo diabeł tkwi w szczegółach. A te potrafią całkowicie odmienić odbiór historii.

Pierwsze, co zdecydowanie wyróżnia tę serię, to umiejętność twórców do kreowania charyzmatycznych i wyrazistych profili postaci. Każdy z nowych Żółwi to indywidualność, której poświęcono dużo uwagi. Tak, by podkreślić unikalny charakter i jasno zaznaczyć, że nie próbują oni naśladować swoich poprzedników. Widać to zarówno w ich stylu walki, bardziej ulicznym i siłowym, jak i w sposobie, w jaki odnoszą się do siebie nawzajem: z większym dystansem, chłodniej emocjonalnie, ale przy tym z autentycznym, twardym szacunkiem wobec Casey. Sama Casey została napisana jako silna, niezależna kobieta, która zachowuje wiarygodność nie tylko na tle swoich rodziców, ale przede wszystkim jako wychowawczyni nowego pokolenia. Indywidualizm Żółwi jeszcze mocniej wybrzmiewa za sprawą wątku ich mocy, prowadzonego w bardzo powolnym tempie – z każdą sceną pojawia się coraz więcej intrygujących pytań. To właśnie ta tajemnica, o niejasnym pochodzeniu i dużym potencjale interpretacyjnym, okazała się dla mnie ciekawsza niż główne zagrożenie, bo daje świeżą perspektywę i poczucie, że w tle kryje się coś naprawdę nowego do odkrycia.

Mieszane uczucia budzi we mnie za to główny wątek zagrożenia, czyli wojna gangów. Z jednej strony został on poprowadzony dobrze. Dzięki wyraźnemu podkreśleniu nastrojów społecznych, pokazaniu opinii zwykłych mieszkańców i politycznego kontekstu poprzez telewizyjne wypowiedzi. To sprawia, że czuję, jak bardzo Nowy Jork zmienił się przez dekady i jak wpłynęło to na znane mi postaci, szczególnie na April. Jej wewnętrzna przemiana naprawdę wybrzmiewa i twórcy świetnie wykorzystali ją, by zbudować pełen emocji finał, który zwodził moją intuicję aż do ostatnich stron. Z drugiej jednak strony gangi przedstawiono dość powierzchownie. Całość opiera się głównie na wirze akcji (swoją drogą efektownej), ale brakuje głębszego wejścia w ich struktury, motywacje i historie. Przez to, gdy sytuacja zaczyna się zagęszczać i robi się naprawdę niebezpiecznie, trudno odczuć pełnię emocji, jaka mogłaby z tego wynikać. Oczywiście, komiks opowiada o walce z systemem i o ideach. Pod tym względem wszystko działa poprawnie. Jednak bardziej szczegółowe zarysowanie samych gangów pozwoliłoby stworzyć z nich coś więcej niż tylko pionki na planszy, nadając konfliktowi większą wagę.

Dziękuję Nagle Comics za komiks. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.