Opinia o zwiastunie „Supergirl”
Króciutko o wczorajszym zwiastunie „Supergirl”… no jaram się!
Jest klimacik komiksu (kosmiczna drama wyładowana ciężkim tonem i dużą dawką akcji), dużo różnorodności międzyplanetarnej co można wyłapać uważnie obserwując tło akcji czy rasy postaci (cyk, mocne rozwinięcie kosmosu DCU na jego starcie), pojedyncze sceny wskazują na czerpanie z materiału źródłowego (tak jak sceny w barze) oraz na rozbudowanie tematu (od Lobo, który jest ukłonem w kierunku pierwotnej wizji Kinga, po dodatkowe materiały jak retrospekcje z Kryptonu), kilka elementów zostało podrasowanych względem pierwowzoru co odbieram na plus jak wygląd Krema, który w oryginalnej formie… no dupy nie urywał szczerze mówiąc.
Milly (na ten moment) jest przekonująca w roli zbuntowanej, nastoletnej kryptonianki (bardziej młodzieżowej, w końcu 23 wybiło jej), Momoa jako Lobo ma kredyt zaufania po tych 3 sekundach, przede wszystkim czuć poważniejszy i mroczniejszy ton znany z komiksu, a który podkreśla Gunn w wywiadach (podobno będzie „gorzej” niż w 3. części „Strażników Galaktyki”, co trudno sobie wyobrazić…).
Jest tu trochę vibe’u „Strażników Galaktyki”, nawet Kara ma podobne (o ile nie te same) słuchawki, co Star Lord. Ale mi to graj! Stylów Strażników pasuje do kosmicznej przygody wyładowanej akcją, porywające kawałki zawsze są w cenie, a inspiracje stylem Quilla siadają u 23. letnie dziewczyny, która nosi się młodzieżowo, wręcz jak zbuntowana nastolatka przez wewnętrzne traumy. Nawet ton kolorów siada mi, bo jeśli przyjrzeć się scenerii to jest ona zbliżona do post-apo.
Tradycyjnie, czas pokaże. Na ten moment jaram się i czekam jak cholera!


