Wróciłem do drugiego sezonu „Arrow”

Wróciłem od oglądania „Arrowa” po X latach! Ale skupiam się wyłącznie na drugim sezonie, tak w formie przygotowań do poprowadzenia panelu z Manu Bennettem.

 Za mną pierwszy odcinek i totalny sztosik: fajnie pokazano wpływ wydarzeń z finału pierwszego sezonu na całe otoczenia i bohaterów (od nastrojów społecznych po traumy każdego z nich np. tu gang zamaskowanych mszczących się za niszczenia, tam Roy chodzi i oklepuje wandali zamiast spędzać wieczór w ramionach Thei). Najlepiej patrzyło się na Olivera, który jak mantrę powtarza ostatnie słowa Tommy’ego, ale to jest spoko pokazanie sumienia skłaniającego go do obrania lepszej ścieżki i małymi, drobnymi scenami idzie zauważać pierwsze kroki na nowej ścieżce m.in. reakcja na atak jego firmy.

Z perspektywy czasu fajnie dostrzega się podwaliny pod przyszłe losy bohaterów m.in. spojrzenia Olivera z Felką mają jeszcze więcej intensywności niż oglądając za pierwszym razem, z kolei i Diggle’a idzie zauważyć hamowanie się przed wyrwaniem do pierwszego rzędu podczas akcji.

No… i z perspektywy czasu można dostrzec więcej fabularnych głupotek na jakie przymykałem okiem za pierwszym razem np. te SUBTELNE spojrzenia Felki na Olivera ilekroć w tłumie wspomina o zamaskowanym (brawo dla wszystkich za brak łączenia kropek) czy podróż na wyspę samolotem niezdolnym do lądowania na wodzie, tym bardziej lądzie (pewnie nawet twórcy zastanawiają się jak Oliver, Felka i Diggle wrócili z wyspy, dlatego nie pokazali tego).

To pierwszy i nie ostatni post poświęcony Arrowie w najbliższych tygodniach. Zaraz zabieramy się za „Constantine” i „Legendy”, więc będzie się działo.