The Flash #37 (Opis, opinia) – Kłopoty Wally’ego z Ligą!
Aktualny run „The Flash” dostarcza nie lada pozytywnej rozrywki i „czegoś więcej”
*MOŻLIWE SPOILERY*
Uważam, że Ryan North osiągnął PEAK w ostatnim #37, jeśli chodzi o ugryzienie „nowych” mocy Flasha (czyt. potrafi wybiegać myślami w przyszłość, przewidując wydarzenia nawet o kilka dni). Zgrabnie połączył konsultacje Ligi Sprawiedliwości nad pilnowaniem porządku przez Flasha, najbardziej dogryzające Arrowi (Oliver po prostu… nie ma co robić?) i zagrożeniem w Central City.
W najnowszym zeszycie miało dojść do zamachu – trójka osób chciała wysadzić mosty łączące Central City, Metropolis, Star City. Oczywiście Wally powstrzymał ich, ale… diabeł tkwi w szczegółach – to miało się wydarzyć za tydzień… pomysł dopiero pęczniał w głowie jednego z trójki sprawców.
Flash w dobrej wierze wykorzystuje nowe moce. Powstrzymuje zło zanim się narodzi. Tylko czy jego samowolka nie jest nadużywaniem mocy? Czy nie wchodzi w skórę samozwańczego sędziego? Jego działanie ma dobre i złe strony, a gdyby czytelnicy jeszcze tego nie zauważyli, to ładnym podsumowaniem tematu jest właśnie rozmowa Ligi – Oliver krytykuje samowolką Wally’ego, a reszta superbohaterów była zadowolona, że mają mniej roboty, więcej czasu dla siebie, a ilość zła spada. Rozmowa przeplata się z aktualnymi wydarzeniami w Central City, co w takim połączeniu narzuca zupełnie nowe spojrzenie na oba wydarzenia i podczas czytania skłania do przemyśleń „gdzie leży właściwa postawa”.
Do rozmowy włączył się Wally (ciekawe skąd wiedział o zebraniu, hm?). I tu kolejna zaleta runu Northa – bohaterowie pochylają się nad problemem, debatują, zamiast skakać sobie do gardeł (popularny sposób rozwiązywania problemów w Gotham). Każda ze stron ma rację, bardzo dobrze każde ze stanowisk zostało opisane, a ilość tekstu jest spięta do potrzebnego minimum i z dawką pozytywnej energii (jak wplatanie przez Wally’ego przytyków do warunków pogodowych czy konieczność natlenienia się – mała rzecz, a podkręca ludzki obraz w tych warunkach).
Na ten moment North dostarcza innowacyjne spojrzenie na przygody Flasha: jego mocy i dość ambitnie pokazuje rezonowanie na otoczenia, przyjaciół, rodzinę – doszukując się w detalach jak Wally, który jest z rodziną w kawiarni mając wolną chwilę; Jon cieszący się z obiadu z Kentami bo nie musi ganiać za przestępcami; czy po mocniejsze emocje jak osadzenie w celi, którzy są zdezorientowani nie wiedząc o co chodzi (przypominam, do czynu miał dojść tydzień później). Sprawdza się tu powiedzenie o dwóch stronach medalu i ciekawe jak skończy się ten wątek – na końcu tego zeszytu doszło jednak do realizacji zamachu, mimo że rzekomi sprawy trafili do więzienia, więc może być to moment, który jeszcze bardziej odwróci bieg wydarzeń. Nie szedłbym w huczne konflikty, rozłamy wśród bohaterów, ale jak najbardziej może to psychicznie wpływać na stan postaci co stanie się głównym przedmiotem historii.
Oczywiście nie brakuje detali charakterystycznych dla postaci Wally’ego, za co jeszcze mocniej cenię serię – pozytywny nastrój niezależnie od okoliczności, twórcze pokazywanie mocy speedstera w praktyce (np. odwracanie uwagi policji na komisariacie) czy obecność rodziny w każdej wolnej przestrzeni.
Pisałem to już nie raz, ale z przyjemnością powtórzę się – CZYTAJCIE!

