The Joker: The Man Who Stopped Laughing #1
Co dalej z Jokerem? Akapit na SPOILERY z „The Joker: The Man Who Stopped Laughing #1”, osobny na wrażenia.
Streszczenie komiksu
W zeszłym tygodniu premierę miał pierwszy zeszyt „The Joker: The Man Who Stopped Laughing”. Bezpośrednia kontynuacja historii opisanej przez Tyniona IV w „Joker” tylko przez innego scenarzystę – Matthewa Rosenberga.
Nowy scenarzysta posłał Jokera… w zupełnie nowe rejony. Pierwszy numer zaczyna się skokami czasowymi w rozpiętości kilkudniowej, gdzie książę przestępczości dał znać popularnym personom z Gotham, że powrócił do działalności (długiej przerwy nie miał). Joker zostawił konkretny komunikat, brutalny, po czym opuścił miasto. Po co?
Klaun postanowił nieść śmiech i zabawę dalej. Za cel obrał Los Angeles. Skonfrontował się z głowami tamtejszych rodzin mafijnym, dał im konkretnie popalić (czyt. poubijał ich), a następnie ogłosił swój debiut przejmując emisję telewizji i nadając ją globalnie. Mieszkańcy Los Angeles są przerażeni, natychmiast zaczynają żyć w strachu, a Joker nie spoczywa na laurach.
Opinia komiksu
Otwierający zeszyt nie porwał mnie. Nie z powodu, że mogę mu zarzucić coś pod kątem scenariuszowym. Nie jestem fanem Jokera, mam przesyt, ale śledzę jego losy będąc ciekawe w jakim kierunku to pójdzie. Choć pomysł wyjściowy Rosenberga nie wydaje się oryginalny, to niesie on pewną świeżość w rozwoju Jokera. Wolę taki kierunek prowadzenia postaci niż kolejne przekombinowane historie, które miały miejsca ostatnimi latami.
Trzymam kciuki, aby Joker nie skończył jak Jace Fox (czarnoskóry Batman). Początkowo za nim czułem pewną koncepcję, z którą nie poradziło sobie wydawnictwo. Postać tak bardzo nie przykuwa uwagi czytelników, że wysłano go bezpiecznie do Nowego Jorku. Tak robi swoje, jego solowe historie nie wzbudzają zainteresowania, ale są kontynuowane i nikogo to nie razi.

