Okruchy grozy (Opinia bezspoilerowa)
Junji Ito to twórca, którego raczej nie trzeba przedstawiać miłośnikom horroru. Japoński mangaka od lat udowadnia, że aby przestraszyć czytelnika, wcale nie potrzebuje klasycznych potworów czy skomplikowanych mitologii. Czasami wystarczy zwykły przedmiot, dziwne zachowanie postaci albo sytuacja, która na pierwszy rzut oka wydaje się zupełnie normalna by autor ostatecznie solidnie czytelnika wystraszył. „Okruchy grozy” to zbiór krótkich opowiadań, który bardzo dobrze pokazuje różne oblicza stylu Junjiego Ito. Znajdziemy tutaj zarówno charakterystyczny dla niego body horror i groteskę, jak i historie bardziej spokojne, melancholijne oraz skupione na ludzkich emocjach. Dzięki uprzejmości wydawnictwa JPF miałam okazję zapoznać się z tomami mang poświęconymi Tomie, Souichiemu i „Ślepej uliczce”. Czy spodobały mi się „Okruchy grozy”?
O czym są „Okruchy grozy”?
„Okruchy grozy” to zbiór ośmiu niezależnych historii. Każde opowiadanie przedstawia innych bohaterów i sytuację, ale wszystkie łączy jeden element – poczucie narastającego niepokoju. Przechodząc do sedna: Jakie opowiadania znajdziecie w tym tomie? Postaram się nie zdradzać Wam fabuły a przytoczyć jakiej tematyki możecie się spodziewać w każdym z nich!
Tom rozpoczyna „Kołdra”, historia, która idealnie pokazuje sposób działania wyobraźni Junjiego Ito. Autor bierze rzecz kojarzącą się ze spokojem i bezpieczeństwem, a następnie sprawia, że zaczyna ona budzić niepokój. „Kołdra” to opowieść o człowieku, którego zachowanie stopniowo zaczyna wydawać się coraz bardziej dziwne dla otoczenia. Zwykła potrzeba schronienia i komfortu zostaje tutaj przedstawiona w zupełnie innym świetle. To krótkie, ale bardzo charakterystyczne opowiadanie – pokazuje, że u Ito nawet najprostszy element codzienności może stać się początkiem koszmaru.
„Sekrety drewnianego domu” – w tej historii ważną rolę odgrywa tajemniczy drewniany dom, który od początku przyciąga uwagę swoją niezwykłością. Ito ponownie pokazuje, że miejsce może być czymś więcej niż tylko tłem wydarzeń. Opowiadanie skupia się na fascynacji przeszłością, pięknem oraz rzeczami, które mają swoją własną historię. Jednak jak często bywa u tego autora – zachwyt szybko zaczyna mieszać się z niepokojem. To jedna z tych historii, w których atmosfera jest równie ważna jak sama fabuła. Czytelnik cały czas ma poczucie, że za spokojnym obrazem kryje się coś mrocznego.
„Tomio i czerwony golf” to jedno z najbardziej zapadających w pamięć opowiadań w całym tomie. Junji Ito pokazuje tutaj swoją bardziej groteskową stronę, łącząc horror z czarnym humorem. Historia Tomio jest dziwna, absurdalna i momentami wręcz przesadzona – ale właśnie na tym polega jej urok. Autor nie próbuje stworzyć realistycznego koszmaru, tylko zabiera czytelnika w świat, gdzie wszystko może się wydarzyć. To przykład typowego stylu Ito: trochę obrzydliwego, trochę absurdalnego, ale jednocześnie niezwykle pomysłowego.
„Spokojne pożegnanie” to prawdopodobnie jedna z najbardziej emocjonalnych historii w całym zbiorze. Tym razem Junji Ito nie skupia się wyłącznie na szoku czy makabrze, ale przede wszystkim na uczuciach. Opowiadanie porusza temat śmierci, straty i potrzeby pogodzenia się z odejściem bliskich osób. Jest znacznie spokojniejsze od pozostałych historii i pokazuje, że horror może wynikać również z ludzkich emocji. To właśnie takie momenty sprawiają, że „Okruchy grozy” nie są tylko zbiorem dziwnych i przerażających pomysłów, ale mają również bardziej refleksyjną stronę.
W „Autopsji” autor wraca do jednego ze swoich ulubionych tematów – fascynacji ludzkim ciałem. Historia pokazuje granicę między ciekawością a obsesją. Ito po raz kolejny udowadnia, że to, co naukowe i racjonalne, może z czasem zacząć budzić niepokój. Największe wrażenie robi tutaj nie tylko sama groza, ale również pytanie, czy człowiek naprawdę powinien odkrywać wszystkie tajemnice.
„Czarny ptak” to jedno z bardziej tajemniczych opowiadań w tomie. W przeciwieństwie do bardziej brutalnych historii, tutaj największą rolę odgrywa atmosfera. Junji Ito buduje poczucie zagrożenia poprzez niepewność i kontakt z czymś, czego bohaterowie nie potrafią zrozumieć. To historia bardziej oparta na klimacie niż na szokujących obrazach i pokazuje spokojniejsze, ale równie niepokojące oblicze autora.
„Magami Nanakuse” nietypowe opowiadań w zbiorze. Tym razem Ito skupia się nie na potworze czy tajemniczym miejscu, ale na ludzkich zachowaniach. Historia pokazuje, jak łatwo człowiek może zacząć przejmować cechy innych osób i zatracić własną indywidualność. Początkowo opowieść wydaje się bardziej absurdalna niż straszna, jednak z czasem pojawia się charakterystyczny dla Ito niepokój.
„Szeptaczka” czyli ostatnie opowiadanie tomu jest jednym z ciekawszych pod względem psychologicznym. Historia skupia się na potrzebie podejmowania decyzji i zależności od drugiego człowieka. Ito pokazuje tutaj bardzo interesujący lęk – strach przed utratą własnej wolności i kontroli nad swoim życiem. To dobre zakończenie całego zbioru, ponieważ zamiast skupiać się wyłącznie na fizycznej grozie, uderza w coś znacznie bardziej osobistego.
Co mi się podobało w tym tomie?
Jak już mogliście się przekonać bazując na moich poprzednich recenzjach – jestem fanką twórczości mangaki. Myślę, że największą zaletą „Okruchów grozy” jest ponownie jak w jego przypadku – różnorodność pomysłów. Junji Ito w każdym opowiadaniu podchodzi do horroru z innej strony. Raz straszy deformacją ciała, innym razem samotnością, obsesją albo czymś, czego nie da się logicznie wyjaśnić. Rysunki Junjiego Ito jak dla mnie są jednym z największych atutów mangi. Szczegółowe kadry, realistyczne twarze bohaterów i charakterystyczne deformacje sprawiają, że nawet najbardziej absurdalne pomysły wydają się niepokojąco prawdziwe. Szczególnie dobrze działa kontrast między spokojnymi scenami a momentami grozy. Ito często długo buduje napięcie, aby później jednym obrazem wywołać bardzo mocną reakcję.
Najbardziej zapadło mi w pamięć „Spokojne pożegnanie”. To jedna z niewielu historii w tomie, która poza samym elementem grozy niesie ze sobą bardzo dużo emocji. Motyw możliwości kontaktu ze zmarłymi bliskimi został tutaj pokazany w sposób jednocześnie piękny i niepokojący. Bardzo dobrze wypada również „Szeptaczka”, które jest jednym z najbardziej interesujących psychologicznie opowiadań w zbiorze. Historia kobiety pomagającej innym podejmować decyzje świetnie pokazuje temat uzależnienia od drugiego człowieka i utraty własnej samodzielności. To nie jest typowy horror oparty na obrzydzeniu – największy strach wynika tutaj z pytania, ile własnej wolności jesteśmy gotowi poświęcić? Na plus zasługuje także „Autopsja”, która pokazuje fascynację człowieka własnym ciałem i potrzebę poznania wszystkiego, co ukryte. To klasyczny przykład body horroru w wykonaniu Ito – obrzydliwy, ale jednocześnie fascynujący. Autor świetnie balansuje między ciekawością a odrazą, sprawiając, że czytelnik jednocześnie chce wiedzieć więcej i trochę żałuje, że zajrzał za kulisy.
Co mi się nie podobało?
Największą wadą tomu jest jednak nierówny poziom opowiadań i momentami ich długość. „Okruchy grozy” mają kilka naprawdę mocnych historii, ale są też takie, które pozostawiają większy niedosyt. Ito zdecydowanie bardziej interesuje się samym pomysłem i atmosferą niż dokładnym rozwijaniem postaci. Niektóre historie mogłyby mocniej działać emocjonalnie, gdyby czytelnik miał więcej czasu, aby związać się z bohaterami.
Wydanie
W odróżnieniu od mang z Kolekcji horrorów mających ok. 400 stron, „Okruchy grozy” mają ich lekko ponad 200. Przez to tomik jest bardzo poręczny i wygodnie się czyta. Wydanie w miękkiej oprawie z obwolutą zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Ilustracja budzi skojarzenia z jednym z najbardziej znanych dzieł w historii sztuki – „Krzykiem” Edvarda Muncha – to ciekawa interpretacja i trafny wybór odnośnie podsumowania tego czego można spodziewać się w środku lub jakie emocje w czytelniku wywoła. Na skrzydełkach obwoluty znajdziecie ciąg dalszy obrazu. A jeśli spojrzycie na mangę pod konkretnym kątem – zobaczycie znacznie więcej! Pod obwolutą jest za to panel jednego z opowiadań.
Czy polecam „Okruchy grozy”?
Tak. „Okruchy grozy” to tom nierówny, ale bardzo charakterystyczny dla Junjiego Ito. Najlepiej moim zdaniem wypadają historie, w których autor łączy horror z emocjami i psychologią bohaterów. Nawet słabsze opowiadania mają jednak jedną ogromną zaletę – trudno pomylić je z czymkolwiek innym. Ito ma wyjątkowy styl, a jego pomysły często pozostają w pamięci długo po zakończeniu lektury. To właśnie ta oryginalność sprawia, że mimo kilku niedociągnięć „Okruchy grozy” są ciekawym doświadczeniem dla każdego fana horroru. Poleciłabym tom zarówno tym, którzy znają Ito – jak i pozostałym czytelnikom, co mają jego twórczość w planach. Krótka forma i różnorodność motywów stanowi udaną zachętę.
Dziękujemy J.P. Fantastica za egzemplarz do recenzji. Wydawca nie mial wplywu na opinię i treść.
Tekst pochodzi z drugiego portalu Serialomaniak.com

