Red Hood Outlaws. Tom 3 (Opinia)

Trzeci tom „Red Hood. Outlaws”? Najmocniejszy punkt!

Trzeci tom „Red Hood. Outlaws” pokazuje ostatnie chwile czasu danego ekipie Jasona przez Ligę. Okres, w którym bohaterowie muszą udowodnić swoją wartość. Ostatnie godziny i minuty są wypełnione akcją oraz silnymi emocjami. Wyjęci spod prawa mierzą się nie tylko z zagrożeniami zewnętrznymi, ale przede wszystkim z własnymi demonami i traumami. Wszystko to prowadzi do punktu kulminacyjnego, który okazuje się początkiem znacznie większej awantury.

Dlaczego uważam ten tom za najmocniejszy z trzech? Są ku temu dwa powody, przez które stał się moim ulubionym. Pierwszym jest wspomniana walka bohaterów z wewnętrznymi traumami i lękami. Postacie zostają rozdzielone i zmuszone do konfrontacji z tym, co siedzi w nich najgłębiej. Same problemy nie są zaskoczeniem po wydarzeniach z poprzedniego tomu, jednak sposób ich przedstawienia już tak. Najlepiej widać to u Jasona, którego „pojedynek z samym sobą” sprowadza się do zwykłej rozmowy. To rozwiązanie nietypowe jak na jego metody działania, ale jednocześnie pokazujące jego dojrzałość, która nie zawsze była u niego oczywista.

Starcia z własnymi demonami mają tu drugie dno, co szczególnie wyraźnie widać w wątku Bizarro. Przez chwilę doświadcza on normalnego, rodzinnego życia. Ten pozornie banalny zabieg, wyrwany z typowego kontinuum DC, nadaje postaci ludzką twarz i sporą dawkę emocjonalnej głębi. Pociągnięcie tego motywu dalej sprowadza historię na jeszcze poważniejsze tory, wzmacnia mroczny ton opowieści i nadaje jej prawdziwego ciężaru. Ten emocjonalny ciężar prowadzi do mojego drugiego ulubionego elementu czyli kulminacji, która przynosi fabularny zwrot o 180 stopni. Trudno mówić o nim bez spoilerów, ale to moment, który całkowicie zmienia znaczenie wszystkiego, co budowano wcześniej. Emocje dosłownie buzują, a co najlepsze jest to dopiero wstęp do jeszcze większej historii, angażującej kolejne znane postacie, w tym Lobo. Akcja wchodzi tu na zupełnie inny poziom, bohaterowie są „po pachy” w problemach, a dotychczasowe wydarzenia okazują się prowadzić do zupełnie innego celu. To ten moment, w którym odkładam komiks i zaczynam analizować intencje postaci oraz kierunek, w jakim zmierza cała opowieść.

Od strony graficznej chwaliłem poprzednie tomy i przy trzecim podpisuję się pod tymi słowami bez wahania. Styl oraz jakość rysunków utrzymują bardzo dobry, równy poziom i doskonale współgrają z ciężarem historii.

Dziękuję Egmont za komiks. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.