Redcoat tom 2 (Opinia)
W końcu sięgnąłem po drugim tom „Redcoat„! Jeśli przegapiliście jedynkę, to przypominam, że śledzimy tu losy nieśmiertelnego, do cna cynicznego brytyjskiego żołnierza Simona Pure’a, który wbrew własnej woli zostaje wciągnięty w tajną historię i magiczne konspiracje Ameryki. Jak ten powrót niechętnego nieśmiertelnego u mnie siadł?
Główny bohater to po prostu czyste złoto! Simon Pure nadal zachwycał mnie bezczelnym humorem, cwaniactwem, cynizmem i nieprzeciętnym egoizmem. Zestawienie gościa, który znalazł się w złym miejscu o złym czasie i zyskał nieśmiertelność, z wielką historią w tle daje niesamowitą dawkę czarnego humoru. To potężny powiew świeżości na tle klasycznych, patetycznych komiksów superbohaterskich. Taka mieszanka sprawdzała się ilekroć pakował się w tarapaty, bo nigdy nie postępował szablonowo czy w przewidywalna sposób. Fakt… to bohater, który ma więcej szczęścia niż talentu, na pewno uroku osobistego, ale czy takich przygody nie śledzi się ciekawiej?
Wizualnie Bryan Hitch po raz kolejny pokazuje, czym jest prawdziwy, komiksowy rozmach. Jego kreska w połączeniu z dopracowanym tuszem i krwistymi kolorami daje fantastyczny, kinowy styl. Wszystkie sceny akcji, dynamiczne starcia z tajnymi stowarzyszeniami oraz detale historycznych i fantastycznych strojów wyglądają po prostu obłędnie! Do tego dochodzi świetna rozbudowa uniwersum Ghost Machine. Geoff Johns znacznie mocniej zakorzenia serię w sekretnej historii świata, serwując po drodze genialne powiązania z innymi tytułami, zręczne zwroty akcji i potężnie podbijając stawkę całej opowieści. Całość ma przy tym tak lekkie i wciągające tempo, że komiks czyta się dosłownie w mgnieniu oka
Na tym etapie zaczyna przeszkadzać mi rosnąca ilość tajemnic. Scenarzysta ma potężną tendencję do dorzucania kolejnych wątków, sekretnych organizacji i niedomówień, zamiast powoli zamykać wcześniej otwarte kwestie. Na pewnym etapie wywołuje to lekką frustrację, bo człowiek chciałby wreszcie dostać jakieś konkretne odpowiedzi, a nie tylko kolejne pytania.
Dziękuję Nagle Comics za komiks. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.

