„The Batman” w wersji na Blu-ray

Kurz i dym opadł po głośnej premierze „The Batman”. Choć tygodnie mijają, film nadal dobrze pamiętam, co jest rzadkością w moim przypadku. Powód? Świetna jakość filmu, dopieszczony w wielu istotnych aspektach, co wywarło trwałe wspomnienie w mojej głowie.

I tu po tygodniach przychodzi okres, kiedy premierę ma wersja DVD/Blu-ray. Swój egzemplarz otrzymałem od Galapagos, za co serdecznie dziękuję. Ponowny seans, drugi, tylko uświadczył mnie w mojej opinii spisanej dzień po światowej premierze. Po konkretny odsyłam do osobnego tekstu, a streszczając – podobała mi się historia, gra aktorska i efekty specjalne; muzyka zrobiła świetną robotę, a ujęcie wszystkiego w realistycznym tonie tylko podziałało na głębie przekazu dostarczając nam możliwie wiarygodnego Gacka; nie można zapomnieć o niesamowitym klimacie noir przepełniony detektywistycznym podejściem głównego bohatera – rzec można, że był to ukłon w stronę korzeni Nietoperza, które rzadko kiedy są poruszane w filmach o Batmanie (a przynajmniej w takim natężeniu).

Wydanie blu-ray wywarło na mnie pozytywne wrażenie już po otwarciu pudełka. Nad pudełkiem rozpływać się nie ma co, ponieważ nie jest ono wyróżniające się na półce sklepowej. Może steelbook, ale nie tradycyjne. Płytka z czerwoną naklejką i białym logiem ładnie się prezentuje, wyróżniając od pozostałych materiałów reklamowych. Euforia spada po wsunięciu płyty do odtwarzacza i przeanalizowania menu – pierwsze, co się rzuca w oczy to brak materiałów dodatkowych. Kiepsko, niestety.

Audiowizualnie jest poprawnie. Obraz wygląda w porządku, dźwięk również. Do wyboru mamy trzy wersje językowe nastawiając się na polskojęzycznie: polskie napisy, polski lektor i dubbing. Tłumaczenie napisów jest bez zarzutów, lektor i dubbing prezentują się przyzwoicie. Kwestię tłumaczeń dubbingowych pozostawiam Waszej ocenie. Nie mam do czego doczepić się, tłumacze fajnie wybrnęli z kilku potencjalnie problematycznych kwestii (jest też na co się uśmiechnąć).

Kolekcjonerko warto posiadać egzemplarz. Jestem ogromnym fanem produkcji Matta Reevesa, nie mogłem przejść obojętnie na taką okazję. Choć smuci brak materiałów dodatkowych, to też nigdy nie sięgam po DVD/Blu-ray ze względu na dodatki. Ważniejszy jest film, jak i otoczka audiowizualne, a tu wszystko jest dopięte na ostatni guzik.

Dziękuję Galapagos za dostarczenie egzemplarze recenzenckiego.