Serialowe wizerunki postaci „Creature Commandos” kontra komiksowe
Jak bardzo zmieniono historie potworów z serialu „Creature Commandos” względem komiksów? Bardzo!
Pierwsze różnice widać u Ricka Flaga Sr. – w komiksach to żołnierz z okresu II Wojny Światowej, który wyróżniał się odwagą i doświadczeniem. Był dowódcą Suicide Squadron, na którym później wzorowano Task Force X. W serialu jego relacja z Amandą Waller jest kluczowa, ale w komiksach nigdy się nie spotkali, bo dzieliło ich kilkadziesiąt lat. Co więcej, to syn Ricka inspirował się sukcesami zmarłego ojcem, a nie odwrotnie jak pokazano w serialu czyt. ojciec chce uhonorować śmierć syna z filmu „The Suicide Squad”.

Dr. Phosphorus ma wspólne elementy w genezach – w obu wersjach zdobył moce przez promieniowanie maszyny atomowej, ale w komiksach był ofiarą błędów projektowych za które odpowiada osobiście, natomiast w serialu to gangsterzy dali mu brutalną nauczkę za stawianie się. Kolejne różnice widzimy w dalszych losach przestępcy – w serialu walczy o dominację w przestępczym światku Gotham po wcześniejszym wymordowaniu gangsterów, a w komiksach chciał skazić wodę, obwiniając o swój los radę miasta. Obie historie kończą się tak samo – Batman spuszcza mu łomot i wsadza do paki.

Zaskakujące są różnice u Weasela. W komiksach był „zwykłym” nauczycielem w stroju łasicy, który mordował swoich prześladowców za poniżanie go. Nie poszło mu najlepiej – zginął z rąk Ricka Flaga Jr za złe zachowanie podczas misji w Legionie. Serialowa wersja nie zostawia złudzeń, że jest to dobry „gość” pokrzywdzony przez stereotypowe podejście społeczeństwa – lokalizację retrospekcji możemy potraktować jako easter egg, jeśli weźmiemy pod uwagę komiksowy pierwowzór. Spodziewam się kolejnych informacji o przeszłości Łasicy w drugim sezonie.

Najmniej różnic jest u Bride. W obu wersjach to eksperyment stworzony dla Frankensteina, który wybrał własną drogę. Ale w komiksach byli przez jakiś czas parą, ale potem Bride go zostawiła preferując niezależne życie. W obu wersjach Frankenstein nie przyjął jej decyzji dobrze – tylko w komiksach nie zachowywał się jak psychol. Szkoda, że serial nie odniósł się do ich ewentualnych powiązań z S.H.A.D.E, ponieważ ciężko powiedzieć czy są kolejne różnice.

G.I. Robot mógł być wierny komiksom, ale jego rola serialowa została rozbudowana. W obu wersjach jest maszyną bojową z czasów II wojny światowej, która wspierała amerykańskich żołnierzy w walce z siłami osi – ale w komiksach nie współpracował z sierżantem Rockiem, zdobywał inne ulepszenia na przestrzeni lat, nie wykorzystano jego technologii do opracowania Metal Man i nie poznał Amandy Waller.

Największe zaskoczenie? Nina Mazursky. W komiksach to założycielka Creature Commandos, która była „zwykłą”, wybitną genetyczką badającą mutacje dla S.H.A.D.E. Dopiero później sama poddała się mutacji. W serialu jest jej przeciwieństwem – urodziła się z wadami genetycznymi, a jej ojciec poddał ją eksperymentom, które zdefiniowały jej życie. Ciężko ocenić, czy serialowa wersja zbliżyłaby się do komiksowej, gdyby nie wykluczenie społeczne.

Ciężko ocenić, które ze zmian są na plus, ponieważ obie wersje mają mocne i słabe strony. No… z wyjątkiem komiksowej historii Łasicy, która jest absurdalnie głupia w porównaniu do serialowej.


