Batman. Mask of the Phantasm (Opinia)

Wróciłem po latach do „Mask of the Phantasm” i cholera… ale to kawał porządnego Bat-kina!


Lata lecą, a animacja dalej ma w sobie to „coś”. Do tego stopnia, że jest to jedna z lepszych produkcji o Nietoperzu i niczym nie ustępuje aktorskim wersjom – wręcz pokazuje jak „powinno” się podchodzić do tematu: uliczny poziom, przyziemna historia jak na standardy superhero, gangsterka na pełnej, zagrożenie wykraczające poza klasyczne „dobry vs zły” (fajny motyw z odbieraniem Phantasm jako Batmana, szkoda że nie pociągnięto tego i rozwinięto bardziej), dużo elementów śledztwa z ciekawymi metodami, nieprzerysowany przeciwnik o wielowarstwowym podłożu emocjonalnym, którego ujawnienie (choć przewidywalne) wywołuje niemały szok (no i zagrożenie nie tylko na poziomie fizycznym), porządne sceny walki potrafiące wykorzystać zdolności bohaterów, konsekwentne prowadzenie fabuły (wszystko się klei, rozwój postaci i sytuacji, przyczynowo-skutkowość), bohaterowie z krwi i kości (nawet Bruce ma słabsze momenty – nawet emocjonalne), genialne operowanie pomiędzy „kiedyś-teraz” pokazujące duży przekrój Nietoperza (i dające fajny próg dla nowych widzów) z pełną perspektywą na sytuację i rozterki postaci, dobrze uchwycone sylwetki bohaterów z ich relacjami, no i nieirytujący pomysł na wkręcenie we wszystko Jokera. No i stylistyka „Batman TAS” to coś co zawsze biorę w ciemno

Na siłę przyczepiłbym się do braku powiedzenia jak funkcjonuje dym Phantasm, złoczyńca (bardziej antybohater) trochę traci na swojej sile po zrzuceni maski (typowy motyw), no i… dorzucenia Jokera, bo historia nie wymagała jego obecności

Animację można wypożyczyć za dyszkę na Prime Video. Chyba nie muszę dodawać, że warto?

P.S. Batman na dachu podglądający za pomocą lonterki… creepy stalker z niego, aż smiechłem