Zwiastun „Lanterns” DCU (+ opinia)

James Gunn obiecał, że jutro zobaczymy zwiastun „Lanterns”, a tu HBO zrobiło psikusa i udostępniło go wcześniej!

Jaram się, bo rzeczywiście czuć po materiale klimat pierwszego „Detektywka” i obsadowo jest mega: ciężki klimat, dużo policyjnej roboty, enigmatyczne ujęcia na zniszczenia sugerujące zagrożenie (które wedle słów Gunna powinno nakierowywać na główne zło pierwszego rozdziału DCU), napięta relacja bohaterów do tego stopnia, że aż trudno oddychać, aktorzy dobrze prezentują się w rolach i mają to „coś” co potrafią sprzedać w ramach koncepcji na krótkim materiale (kto wątpił po TAKIEJ obsadzie?). Są przebitki i odniesienia do lore Latarnia, a po nich można przypuszczać, że będzie tu sporo autorskich zmian względem pierwowzoru m.in. kostium to pełnoprawny, „zwykły” mundur, a nie projekcja pierścienia. Scenografia bajka, poszczególne ujęcia wprost kinowe, styl kolorystyczny idealny pod klimacik.

Z drugiej strony brakuje „zielonej treści” w materiale. Nie oczekiwałem, że będą przez 2 minuty walić konstruktami aż mi spali ekran w telefonie. No… ale… cokolwiek? Tymczasem dostaliśmy nic do tego stopnia, że po zmianie tytułu mielibyśmy prawo przypuszczać, że to kolejny sezon „Detektywa” (no dobra, przymykając okiem na scenę lotu). Niewykluczone, że celowo moce zostały pominięte w materiale. Do premiery jest jeszcze trochę czasu, może nie chcieli ich pokazywać, bo jeszcze trwa post produkcja, a jednak HBO to znak jakości, więc chcą dopieścić temat? Byłby to podobny zabieg jak z Mr Fantasticiem w zwiastunach nowe „Fantastycznej Czwórki”. Scena lotu (te szalone 2-3 sekundy) wyglądały bardzo dobrze!

Jestem pewny, że dostaniemy solidny kryminał, który rzuci zielonym światłem na przyszłość DCU, a Latarnie zostaną potraktowane u korzeni swojego zawodu czyli międzygalaktyczna policja od spraw wszelakich. Przy serialu siedzi Tom King, a ten zna się na temacie jak mało kto i właśnie po jego angażu można domyśleć się, że moce latarni będą potraktowane praktycznie względem śledztwa. Może nie będzie dużo posługiwania się pierścieniem, ale coś czuję, że jak dojdzie co do czego, to kapcie będą spadać nam ze stóp.