Batman #7 (Opis, Opinia) – Batman gada z Jokerem
Coraz bardziej lubię kierunek „Batmana” Fractiona i Jimeneza!
W siódmym zeszycie serii doszło do (nie)wyczekiwanego spotkania Batka z Jokerem! I choć rzygam Jokerem, dosłownie jest wszędzie (kiedy wyjdzie mi z lodówki?) to spotkanie wrogów wypadło tu bardzo dobrze!
Czuć, że Panowie mają pomysł na własną wersję Jokera, ta jest przemyślanym następstwem ostatnich wydarzeń i nawet w jego położeniu potrafili stworzyć rozmowę trzymającą w napięciu, która z jednej strony była stratą czasu, a z drugiej strony była niezwykle potrzebna dla tria Batman-Joker-Annika, żeby oddać wzajemne relacje i postawić punkt pod zagrożenie, z którego można pójść w różnych kierunkach.
Po tym rozdziale są pytania, na które już chcę znać odpowiedzi: W co gra Joker? Jaka jest prawdziwa rola Anniki? Kto czyha na Bruce’a? Jak wszystko się łączy?
Wyłącznie mam problem z reakcją Batmana, kiedy Joker zwraca się do niego po imieniu. Czy to nie tak, że klaun od dawien dawna zna jego tożsamość? Jestem pewny, że tak, ale tyle się dzieje w komiksach, co chwila coś mieszają lub odkręcają, że można się pogubić… Ale nawet jeśli nie, to na cholerę Batman tak reaguje skoro sam świetnie radzi sobie w zdejmowaniu maski przed wrogami?

