Superman #36 (Opis, opinia) – Superboy Prime przejmuje stery!
Pamiętacie, że Superboy-Prime został głównym bohaterem „Superman” od 36 zeszytu serii?
Podstawą zmiany są wydarzenia z finału „DC K.O.” (zaginięcie Supermana) i start linii wydawniczej „DC Next Level” (następca DC All-In, naturalny zabieg). Grono twórców to samo i… „pierwszy numer” jest zajebisty!
Superboy próbuje wejść w buty Supermana i robi to na swój sposób. Wychodzi z tego mieszanka komedii i powagi, delikatnie łamiąca czwartą ścianę (m.in. teksty/komentarze do medium komiksowego). Jest zabawnie, obrano odpowiednie rozwiązania, żeby wejść w głąb bohatera i wzbudzić do niego zaufanie, reakcje wokół niego są na tyle żywiołowe i różne, że z zainteresowaniem śledziłem każdy krok. Pierwsza akcja była też dobrym mykiem, aby nakreślić różnice między nim, a tradycyjnym eSem i pokazać, że całość nie będzie sprowadzać się do porównań/różnić, a przeszłość o sobie będzie dawać znać i huczyć w jego głowie.
Jestem przekonany, że Williamson i Mora dowiozą temat. Tylko… ciężko przewidzieć metę bohatera. Pełnoprawne odkupienie i stały członek rodziny eSa? Mydlenie oczu i podwaliny pod szokujący zwrot akcji do roli złola, kiedy wróci Clark? Wyjątkowo nie mogę sobie wyobrazić jego przyszłości, dlatego będę cieszył się tym i teraz. Podchodziłem sceptycznie, a jest na tyle fajnie, że nie mogę doczekać się kolejnego numeru!

