Moje Przygody z Supermanem: Odcinek 8, sezon 3 (Opinia)

Ale ugotowali w najnowszym odcinku „Moje przygody z Supermanem”!

Akcja ruszyła porządnie z kopyta, szykuje się mocny finał! Tak jak przypuszczałem, wcześniejsze pojawienie się Superboya namieszało, całkowicie przepisując przyszłość – choć znając teorię z komiksów, powinna powstać alternatywna przyszłość, „oryginalna” iść swoją drogą, więc nie zdziwię się, jeśli w finalne zobaczymy dwóch Superboyów (bądź co bądź, ostatni raz TEN Superboy został w konkretnej scenie z Luthorem, dziwne aby twórcy o tym zapomnieli).

Obecny obrót sytuacji nie tylko dodał głównej historii mroczniejszego, poważniejszego tonu, ale przede wszystkim ustanowił konkretne zagrożenie, które wierzę, że w finale eskaluje nie wykluczając motywu na przyszły sezon – obrót sytuacji aż się prosi o Time Trappera!

Jestem ogromnym fanem czasoprzestrzeni, możliwości oferujących w ramach konwencji i tutaj czapki z głów dla twórców, którzy z pomysłem do tego podchodzą i kombinują co wpływa na więzi postaci, całą nastrojowość. Jedyne co mnie uderza to bezsilność bohaterów z przyszłości, którzy wracając, żeby naprawiać problemy, mają z nimi jakieś doświadczenia, a finalnie dostając w bęcki, że aż miło.

No i końcówka… chyba nikt nie wątpi, że nas eS odzyska moce najpóźniej w finałowym odcinku, ale końcóweczka i tak stawia ciekawi punkt zagrożenia, którego nie spodziewałem się z tej strony.

P.S. Bawi mnie relacja Luthor-Deathstroke. Nasz Slade zachowuje się dość obrażalsko, co niekoniecznie pasuje do jego kanonicznej postaci, ale tu, w ramach tego świata już tak. Tylko szkoda, że Luthor cały czas jest pokazywany jako niestabilnie emocjonalny słabeusz.