Peacemaker – 7 odcinek 2 sezon (Opinia bezspoilerowa)

Przedostatni odcinek drugiego sezonu „Peacemaker”…

…odcinek, który mocno chwyta za jaja i wyciska emocje przed finałem, że jednocześnie można płakać i cieszyć się jak mysz do sera. Pierwsza połowa odcinka nie była specjalnie porywająca, obszedłem się smakiem oczekując na potęgę eksplorowania Ziemi-X, ale…. druga połowa odcinka pozamiatała sposobem zwieńczeniem wybranych wątków, zaskakując kreacją bohaterów z alternatywnej ziemi, aż po jedną z ostatnich scen, która była bombą emocjonalną dla Peacemakera pokazującą jak lichy potrafi być los.

Nie mam zielonego pojęcia, co przygotował Gunn na finał. Równie dobrze historia mogłaby zakończyć się na tym odcinku i byłoby ok. Ale skoro ARGUS posiada technologię portalu, knują z Luthorem, a serial jest „prequelem” do „Man of Tomorrow”… NO TO BĘDZIE DZIAŁO SIĘ W PIĄTEK!

P.S. Początek odcinka uroczo przypomniał, że choć Peacemaker jest ogarnięty na swój sposób, to ma ten charakterystyczny nieogar, który rozkłada na łopatki – JAK MOŻNA NIE ZAUWAŻYĆ TAK OCZOJEBNEGO MURALU XD