DC x AEW #1 (Opinia)

Co ma wspólnego DC z wrestlingiem? Ano to, że niedawno wystartował crossover AEW z DC!

Pierwszy numer poznałem, dzięki uprzejmości ATOM Comics i… ciężko mi go ocenić.  Mam powody do jarania się, jak i do narzekania. Ale po kolei.

Pomysł wyjściowy jest dobry – zawodniczki walczą o mistrzowski pas zbudowany z elementu X. Pas zostaje zniszczony, jego fragmenty są rozsiane po czasie i przestrzeni, więc Liga w sojuszu z wrestlerami AEW zaczyna ich poszukiwać zanim wpadną w niepowołane ręce. Z tego powodu bohaterowie (w dwójkach) trafiają do różnych miejsc (weterani DC powinni kojarzyć część miejscówek). Fabuła z marszu jest całkiem ambitna jak na ramy crossoveru (multiwersowe zagrożenie, element X, nie spodziewałem się tego), szybko przechodzimy do sedna, rysunki są porządne, a #1 kończy się cliffhangerem, który może ostro namieszać (przemyślane zestawienie postaci i wykorzystanie ich charakterów).

Z drugiej strony zostaje duży niedosyt oczekując od crossoveru (nawet na tym etapie) jego podstawowych funkcji: szybkie tempo akcji (nawet wstęp ograniczono do krótkiej narracji zamiast pokazania czegokolwiek z walki mistrzyń), co dwie strony akcja przeskakuje do innego miejsca (nie ma czasu i miejsca na rozkręcenie wydarzeń), wydarzenia tak pędzą na łeb, że musiało to się odbić na dialogach (mało angażujące rozmowy, wręcz rzucanie najbardziej oczywistymi frazami, żeby to odbębnić); brak widowiskowych zapasów, charakterystycznych ruchów dla postaci (góra na 3-4 kadrach „coś” się dzieje).

Trzymam kciuki, żeby crossover rozkręcił się, bo jest w nim potencjał na coś fajnego. Rzucę okiem na #2-3 w nadziei, że pójdzie to w dobrą stronę

[WSPÓŁPRACA] Dziękuję ATOM Comics za komiks. Sklep nie miał wpływu na opinię i tekst.