Barbara Gordon: Breakout #1 (Opis, Opinia)
No i Baśka trafiła do paki! Czyli kilka zdań o pierwszym zeszycie „Barbara Gordon: Breakout”.
TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY
Czuć, że za komiks odpowiada Mariko Tamaki, bo jak na scenarzystkę przystało, zalewa nas faktami a między wierszami wplata sporo soczystej akcji. Premierowy zeszyt pełni dość ważną funkcję, jeśli chodzi o zbudowanie narracji wokół tego co się wyprawia ostatnio w Gotham – porządkowanie miasta przez Vandala i Ivy.
Od marca porządnie święci się w Gotham, ale do tej pory… dość oszczędnie raczono konkretnymi informacjami na łamach „Batman”. Jest to spowodowane niedopowiedzeniami, opowiadaniem części faktów w m.in. „Poison Ivy”. Tamaki dość zgrabnie podsumowała temat przemyśleniami Baśki wchodzącej do więzienia, dodała troszkę nowych informacji pogłębiających kryzys (m.in. spora liczba gliniarzy trafiających do nowego więzienia Savage’a). Mamy porządne kompendium wiedzy, które stanowi niezbędny materiał (bez konieczności sięgania po inne pozycje), żeby wejść w komiks i zrozumieć jak Batrodzinka jest postawiona pod ścianą, że zdecydowali się na tak radykalny pomysł (świadome uwięzienie Baśki w Supermax).
Po zalaniu nas informacji, przechodzimy do konkretnej akcji – Baśka próbuje odnaleźć się w więzieniu, natychmiast wchodzi w konflikt w „lokalnymi szychami”, nie brakuje porządnego lania się po mordach czy ciągania za włosy, co ustawia Baśkę na konkretnej pozycji (i świeczniku innych więźniarek). Zaczyna się jak jedna z najbardziej typowych więziennych historii, ale spełnia ona swoją funkcję: surowy i poważny ton, więzienne realia, siatka układów z zarysem hierarchii wśród więźniarek, porządna szkoła przetrwania na wstępie dająca w kość Baśce, bohaterka przyparta do… prętów i zdana wyłącznie na siebie (bardzo mocno to wybrzmiewa). Otwierający zeszyt nie pozostawia złudzeń, że nie będzie do sielanka zwieńczona szybką ucieczką, a dość trudne doświadczenie, które wpłynie na Barbarę. Jest bardzo ok, nawet przy dość niespecjalnie angażującym końcowym cliffnagarze.
Zaczęło się zgodnie z moimi oczekiwaniami, nic tylko czekać na kolejne zeszyty

