Hellblazer. Tom 8

Kolejne woje Johna w świecie magii. Tym razem spod scenariusza Jamie’go Delano, którego przedsmak umiejętności mogliśmy poznać w poprzednim tomie, siódmym z kolei. Co tym razem przygotował dla nas Delano?

Constantine jest zmęczony brudnym światem magii. Chce odpocząć od demonów. Nie dziwię mu się. Ile można? Dołącza do grupy hipisów przemierzających Amerykę. Pomysł fajny, jednak niewystarczający, żeby oderwać się od rzeczywistości. Nawet wśród hipisów praktykowane są pewne rodzaje magii, a jak to bywa w tym świecie, magii ciągnie demony i inne pokusy niczym lep na muchy. Spokojnie na pewno nie będzie.

Nie kupiła mnie koncepcja Delano, mimo że dostrzegam w niej plusy. Preferuję bezpośrednie zmagania z demonami, koszmarnymi poczwarami, za pomocą klasycznego „hokus pokus, abrakadabra” czy brudnych zagrywek Constantine’a. Zabrakło tego. W tej odsłonie mamy przyziemniejsze tematy podyktowane socjalizowaniem się głównego bohatera z ludźmi. Podejście nie było złe. Ujrzeliśmy praktykanta magii w z innej strony. Bardziej ludzkiej i nieco wrażliwszej.

Przed nami jeszcze jeden tom od Delano. Czuć to przez cały komiks. Historia budowana jest na większą skalę, a finał zostawia nas w pewnym punkcie. Zwrocie akcji trzymającym w napięciu.

Pierwszy tom Delano siadł mi. Ten koniecznie. Ósmy ton utrzymany jest w innej koncepcji, która nie spotkała się z moimi preferencjami. Dopiero pod koniec zaczęło być jak lubię. Myślę, że w kolejnym tomie będzie lepiej.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego. Komiks możecie nabyć w internetowym sklepie Egmontu.