Syn i ojciec czyli „Green Arrow” Williamsona

Cieszę się, że Williamson przywrócił relację ojciec-syn na łamach „Green Arrow”. Pamiętacie, że Oliver ma syna Connora? Może jest to pytanie z kategorii „oczywistych”, ale łatwo o tym zapomnieć, kiedy postać przez lata nie pojawiała się w komiksach. Connor powrócił w „Robin” Williamsona, podczas turnieju odbywającego się na wyspie Lazaurs. Od tego czasu nikt go nie widział, znowu.

No i tu wchodzi Williamson ze swoim „Green Arrow”. Chłopak zaangażował się w poszukiwaniu ojca, po odniesionym sukcesie wspiera go w walce przeciwko Waller. Duet jest efektywny, uzupełniają się, współpraca układa się efektownie, co najlepiej dowodzi #7, kiedy Connor musiał oddać autentyczne emocje po sfingowanej śmierci ojca i ujawnić tożsamość spiskowca.

Niestety brakuje chwili spokoju na ciepłe akcenty. Ciągle coś się dzieje, Waller nie daje odetchnąć bohaterom. Ale pierwsze podrygi już są! Oliver zachęca Connora, żeby porozmawiali ze sobą od serca, podczas „Beast World” odbyli krótką wymianę zdań oczyszczającą co nieco (screen w poście). Zdecydowanie jest to dobry kierunek, urozmaicający i rozwojowy dla obu panów.